Grunt to szef
Jak już wspominałem, od komentowania wielkiej polityki to ja mam cały sztab ekspertów – od Baczyńskiego do Żakowskiego.

Oni bronią Polski przed KuPiS-em, a ja – zgodnie z naturą felietonów – zajmuję się błahostkami. Czasy, kiedy felietony pełniły funkcję artykułów wstępnych, słusznie minęły. Uwagę moją zwrócił drobiazg, że prezydent elekt „Duda nie zgodził się na propozycję przysłania kucharza”. Jak pisze Paweł Majewski („Rzeczpospolita”), ludzie nowego prezydenta „nie chcą szastać pieniędzmi obecnej kancelarii”. Uważam to za poważny błąd i zastanawiam się, jakie mogły być motywy odmowy przyjęcia kucharza?

Odrzucam możliwość celowego afrontu („Nie będzie nam człowiek Komorowskiego dmuchał w kaszę…”). Czyżby więc naprawdę chodziło o oszczędność? To by znaczyło, że Kancelaria Prezydenta oferuje elektowi kucharza… za ciężkie pieniądze. Słyszałem wiele złego o Bronisławie Komorowskim, że Ruski, gajowy, pasuje na ambonę, a nie pod żyrandol, że bul, szogun itd., ale skąpiec – pierwsze słyszę.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj