Były prezydent Bronisław Komorowski był gościem Poranka Radia TOK FM. Przepytywali go Jacek Żakowski (gospodarz audycji) oraz publicyści: Wiesław Władyka (POLITYKA), Tomasz Wołek i Tomasz Lis.
*
Jacek Żakowski: – Była wczoraj komunia, panie prezydencie?
Bronisław Komorowski: – To dla mnie zawsze kwestia osobista. Ale tak, byłem u komunii. Miłym dla mnie wydarzeniem była msza, zamówiona wczoraj w kościele sióstr wizytek – dla ludzi, którzy chcieli wyrazić solidarność ze mną, dla mojej rodziny.
JŻ: „Prezydent wszystkich Polaków” – co to właściwie znaczy? Czy prezydent Andrzej Duda jest pana prezydentem?
Jest głową państwa polskiego, więc jeśli się z tym państwem identyfikujemy, to musimy uznać rolę prezydenta. Co nie oznacza, że należy być bezkrytycznym. Między miłością bezkrytyczną a szacunkiem jest olbrzymia przestrzeń. Prezydent Andrzej Duda – jako prezydent wszystkich Polaków – powinien starać się rozumieć odmienne postawy, znajdować dla nich szacunek i w stopniu maksymalnym dążyć do kompromisu. Polska jest bardzo skomplikowana. Być prezydentem wszystkich Polaków znaczy więc dążyć do tego, żeby tam, gdzie to możliwe, szanować ludzi o różnych poglądach, światopoglądach i uwzględniać je w trakcie podejmowania wszystkich decyzji.
Tomasz Wołek: – A czy pan był prezydentem wszystkich Polaków?
Zabiegałem o to w praktyce, nie tylko werbalnie. Można to było odczytać już w kształcie samej kancelarii prezydenckiej, tworzonej przez ludzi o poglądach lewicowych i prawicowych. Osoby ze zróżnicowanych światopoglądowo środowisk programowali moją działalność. To się przenosiło na odznaczenia, zachowania, wydarzenia, jakie miały miejsce w kancelarii, i kompromisy, jakie zawierano w sprawie różnych ustaw.