Szef MON gotował w programie „Kuchnia Polska” już jakiś czas temu – PiS nie dzierżyło jeszcze władzy, nikt też wówczas nie przypuszczał, że Macierewicz będzie mianowany ministrem.
Właśnie z tej przyczyny odcinek programu Cezarego Gmyza z jego udziałem zyskuje teraz, po czasie, szaloną popularność. Przez internautów traktowany jest wręcz jako zapowiedź tego, co nastąpiło kilka miesięcy później. A na pewno jako idealna wykładnia przekonań Macierewicza i jego ambicji wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej – tutaj wprost nazywanej „zbrodnią”. Poza wszystkim „to jest zwiastun nowej narodowej telewizji” – piszą internauci.
Macierewicz i Gmyz przyrządzają wspólnie polędwicę Chateaubriand. W międzyczasie wymieniają opinie na temat polityki, pracy służb i Smoleńska właśnie. Pytany, jak wygląda polityka od kuchni, Macierewicz odpowiada, że lepiej niż kuchnia od kuchni. „Mniej jest odpadów, mniej jest rzeczy, na które niechętnie patrzymy i które niechętnie wąchamy” – przyznał. Sam w latach młodzieńczych gotował „systematycznie”, w ostatnich latach zajmowało go jednak co innego. „W służbach specjalnych jest tak samo jak w kuchni – wszystko zależy od kucharza i składników” – mówił. Zwłaszcza od kucharza – podkreślił. Którym w rządzie PiS najwyraźniej jest.
Panowie rozmawiają o raporcie WSI, „rosyjskiej siatce” działającej w Polsce, rządach Platformy – zwłaszcza w kontekście służb specjalnych i wojskowych, „sprywatyzowanych przez różne lobby, gangi”. Dowody na brak profesjonalizmu służb? „Oczywiście zbrodnia smoleńska – stwierdził Macierewicz ku zdumieniu redaktora Gmyza.