Kto spalił papieża
Właśnie mija czwarty dzień od nieudanego wojskowego puczu w Turcji. Do tej pory ani słowa na ten temat z ust prezydenta czy pani premier. O ministrach ze sproszkowanym mózgiem nawet nie wspomnę.

Wszyscy czekają, kiedy się dowiedzą, jakie mają zdanie w tej sprawie. Zwłaszcza że sytuacja jest dla nich bardzo trudna. Dwa lata temu nadwiślański prezes mówił przecież, że trzeba czynić wszystko, by Polska była taka jak Turcja. Bo o niej mówi się „poważne państwo”, a my „ten rodzaj wielkości” możemy zdobyć. Trzeba tylko – dodał – zmienić władzę, zaś potem „przebudować polskie elity”. Pierwszy warunek został spełniony. Przebudowa elit też idzie jak po maśle.

Oto facet – z nowej elity chyba, bo ważny minister – który ma nam zapewnić ład, spokój i bezpieczeństwo. A tymczasem to ignorant. Nic nie rozumie i z tego się utrzymuje. Tuż po tragedii w Nicei, doba jeszcze nie minęła, wytknął Francuzom, że zamykają kościoły, a budują meczety, więc trudno się dziwić, że islamiści ich rozjeżdżają na ulicach. Szydził z ludzkiej solidarności. Wyśmiewał znicze zapalane na ulicach i kwiatki rysowane kolorową kredą w miejscu dramatu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną