Czas na czasie
Posypały się ostatnio w mediach wypowiedzi na temat czasu. Najczęściej niezbyt mądre. Specjalistą od czasu nie jestem, lecz w obliczu tego ataku ignorancji postanowiłem samotnie stanąć w polu i obronić elementarną wiedzę, którą każdy inteligent w tej drażliwej kwestii mieć powinien.

„Czymże więc jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem”. Na szczęście przez półtora tysiąca lat, bo tak dawno już spłynęły spod pióra św. Augustyna te słowa, udało się co nieco „posunąć temat”.

Zacznijmy od przedstawienia kilku kluczowych intuicji związanych z czasem. Pierwsza: czas jest czymś subiektywnym, czego doświadczam w sobie, a jednocześnie czymś obiektywnym, co dotyczy świata zewnętrznego. Druga: czas nie jest żadną rzeczą czy „zasobem”, lecz formą, wymiarem albo warunkiem dziania się czegoś i trwania – rzeczy, procesy i zdarzenia, a nawet myśli są „w czasie”.

Trzecia: całkowita pustka jest jakby poza czasem; czas warunkuje ruch i zmianę, lecz nie byłoby i czasu, gdyby nic w tymże czasie nie było i nie poruszało się. Czwarta: czas albo biegnie niczym linia prosta od nieskończoności wstecz (przeszłości) ku nieskończoności w przód (przyszłości), albo też jest niczym pętla, przywracając wszystko do istnienia i pochłaniając, a następnie znów wyprowadzając na „światło teraźniejszości” i tak w nieskończoność.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj