IPN powie MEN, jak ma uczyć historii. Czego możemy się spodziewać?
MEN rozpoczyna współpracę z IPN. W środę list intencyjny w tej sprawie podpisali szefowa resortu Anna Zalewska i prezes Instytutu dr Jarosław Szarek.  
Anna Zalewska, szefowa MEN i Jarosław Szarek, prezes IPN
MEN/•

Anna Zalewska, szefowa MEN i Jarosław Szarek, prezes IPN

Sygnatariusze porozumienia zapewniają, że rozpoczynają współpracę „w poczuciu odpowiedzialności za kształt świadomości historycznej młodego pokolenia Polaków”. I tak MEN razem z IPN będzie opracowywał podstawy programowe z zakresu najnowszej historii Polski. „W sposób szczególny Instytut Pamięci Narodowej będzie rekomendować historyków specjalistów do pracy przy tworzeniu podstaw programowych z przedmiotu historia oraz wiedza o społeczeństwie” – zapisano w dokumencie.

Jarosław Szarek, wybrany niedawno nowy prezes IPN, nie jest badaczem, nie robił kariery naukowej, sam mówił o sobie: „ja popularyzuję to, co w żmudnej pracy w niskonakładowych książkach historycy napiszą”. W Krakowie opowiadają historię o tym, jak córka państwa Szarków, w wieku trzech lat, przy śniadaniu oglądała „Poczet królów” Jana Matejki.

Przed Kolegium IPN mówił, że trzeba wyjść na zewnątrz, by przekazać historię młodemu pokoleniu. Nowy prezes IPN wysłał jasny sygnał do prezesa PiS, mówiąc, że „my musimy opowiedzieć własną historię dla nowego pokolenia, które nie zna komunizmu”. Odzyskanie Instytutu było dla PiS bardzo ważne. To właśnie IPN, przez działalność edukacyjną, ma ogromny wpływ na kształtowanie świadomości historycznej.

O ile współpraca IPN z MEN raczej nie dziwi, to zdziwić się możemy, i to mocno, tym, co znajdzie się w nowych programach edukacyjnych, które z tej ścisłej współpracy powstaną.

Oto kilka cytatów z prezesa IPN, wynotowanych z jego wykładów, które można znaleźć na YouTube, z jego publikacji i książek dla dzieci. Oto być może nowa wersja historii, która wkroczy do szkół:

O Solidarności i jej bohaterach. w 2007 r. razem z żoną wydali pierwszą z serii „Kocham Polskę”. Seria ukazuje się do dziś. „To taki kod kulturowy młodego Polaka”, mówił w Klubie GP. Żalił się prezes IPN, że zarzucano im, że w tych książkach „wszystko jest polskie i katolickie, a to jest nasz świadomy wybór”. Oto kilka cytatów z tych książeczek: „W domach dzieci uczyły się przede wszystkim kochać swą ojczyznę i były gotowe jej służyć i dla niej się poświęcać”. Albo: „Skrzydlate wojsko, czyli czego zazdrościli Polsce obcy królowie”, a w jednej zatytułowanej „Nie ma wolności bez Solidarności” wiele miejsca poświęcono Janowi Pawłowi II, ks. Jerzemu Popiełuszce, Prymasowi Tysiąclecia i tylko wzmianka o Lechu Wałęsie: „Przywódcy strajku, na czele z Lechem Wałęsą, podpisali w Stoczni Gdańskiej porozumienie z wysłannikami rządu”.

O Smoleńsku z 2010 r. W listopadzie, po wygranych przez PiS wyborach, w „Gazecie Polskiej Codziennie” pisał: „Po latach życia w upokorzeniu, którego apogeum odczuliśmy najboleśniej po smoleńskiej ofierze naszych najlepszych rodaków, tej jesieni znów możemy zaśpiewać »Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie«”. W piątą rocznicę tragedii smoleńskiej w katolickim tygodniku „Źródło” (jest członkiem redakcji) pisał, że dziś nie można mieć wątpliwości, że Smoleńsk był jednym z elementów próby przejęcia kontroli Rosji nad Polską. Chętnie powołuje się też (raz przed kolegium IPN, drugi w „Źródle”) na poezję Przemysława Dakowicza, który pisał, że „tragedia smoleńska jawi się jako wydarzenie kluczowe dla zrozumienia, czym jest tożsamość Polaków i jaki kształt powinna przybrać w przyszłości”. Internauci przypomnieli szybko utwór Dakowicza, „Piosenkę o guzikach”. Jej kawałek brzmi tak: „Pod całunem popiołu guzik gada z guzikiem / sokiem ziemi przeżarty mosiądz szepce z plastikiem / lecz co mówią nie słyszę miłość tak krzyczy durna / gdy o drzewa smoleńskie czarna tłucze się trumna / w trumnie ciało spalone twarz jak jabłko obita / i ta jedna na światło odemknięta powieka...”.

O Węgrach, Rosjanach i Niemcach. Jarosław Szarek jeździł do Budapesztu, by popierać Orbána. Bo Węgry, według niego, to dla Polski wzór do naśladowania. W listopadzie 2012 r. na wykładzie „Żyć w niewoli czy w swobodzie. Polsko-Węgierska Solidarność” mówił z zazdrością, że Węgry czerpią siłę z historii. „Orbán i jego przyjaciele byli traktowani jak osoby umysłowo chore. (…) Ale oni to wytrzymali i w 2010 r. zdobyli 61 proc. głosów. I znowu zbieg okoliczności, wybory były 10 kwietnia 2010 r.”. W Klubie GP przywoływał zaś, jako wciąż aktualne, wspomnienia Marii Tarnowskiej: „Jest coś zastanawiającego, że Niemcy i Rosja łączyła zawsze niechęć i nienawiść do Polski. Co jest takiego w Polsce, że ludzie są zdolni do popełniania takich mordów na Polakach? Tym czymś jest polska tożsamość, polski duch, zakotwiczony w chrześcijaństwie i umiłowaniu wolności”. Widać u małżeństwa Szarków jakąś szczególną niechęć do Niemiec, bo nawet na wykładzie o zwyczajach świątecznych żona prezesa IPN mówiła, że „choinka to jest zwyczaj, na dodatek niestety, z Niemiec przywleczony”.

O elitach. Jarosław Szarek w marcu 2013 r., na spotkaniu w Klubie Odkrywców Historii: „Mówiły te tak zwane elity, że polskość jest obelgą, na co trzeba napluć, co trzeba wykpić. Nie ma żadnych granic w tym chamstwie, które obserwujemy ostatnio. To też zadanie dla nas, musimy stworzyć nowe elity, wymienić tych, którzy samomianowali się elitami”. W „Naszym Dzienniku” pisał zaś w marcu dwa lata temu o wpływowych dzieciach i wnukach, które robią wszystko, aby nie została ujawniona prawda o roli ich przodków służących obcej władzy. „To oni nadal rządzą całymi obszarami III RP”.

Joanna Szarek mówiła, że to ważne, aby podawać dzieciom legendy: „Może to nie jest do końca prawdziwe, ale stanowi o naszej tożsamości”...

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj