Z życia sfer
Szybka lekcja polskiego
Lekkomyślność niektórych osób przechodzi ludzkie pojęcie. Media poinformowały, że pewien Polak, jadąc w Warszawie tramwajem, rozmawiał z kolegą po niemiecku, a potem miał pretensję, że został pobity.

Rozżalenie tego Polaka trudno zrozumieć, zwłaszcza że chodzi o historyka, profesora wyższej uczelni, który konsekwencje swoich ryzykownych zachowań powinien umieć przewidzieć.

Z licznych wystąpień prezesa Kaczyńskiego wiemy, że niemiecki to język obcy, wymierzony w nasze interesy i używany przez tych, których ojcowie i dziadkowie należący do SS mordowali naszych ojców i dziadków należących do AK. Trudno się dziwić, że gdy jeden z pasażerów usłyszał ten język w tramwaju, powziął uzasadnione podejrzenie, że jest obrażany za pomocą mowy nienawiści i w odpowiedzi uderzył z byka. Pobity profesor naiwnie tłumaczy, że mówił po niemiecku, bo kolega profesor, z którym jechał, był Niemcem. OK, z tym że bycie Niemcem to problem tego kolegi, nie nasz. Jak on już tym Niemcem jest, to trudno, ale Polakom jadącym we własnym kraju tramwajem należy się jednak trochę szacunku. Skoro komuś aż tak bardzo chce się mówić po niemiecku, może powinien okazać odrobinę kultury i nie pchać się do tramwaju, tylko usiąść w jakimś ustronnym miejscu?

Niektórzy z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy w polskich tramwajach mówiło się po polsku, a niemieckiemu profesorowi nie przyszłoby nawet do głowy, żeby do naszego tramwaju wsiąść.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj