szukaj
Orgia po Baumanie
Zdarzało się już nieraz, że kulturę ogarniał duch sceptycyzmu, synkretyzmu i w końcu wyczerpanie.

Umarł Zygmunt Bauman i zabrał do grobu filozofię. A jeszcze tak niedawno filozof to był ktoś! W sam raz na pogrzeb lub inaugurację albo do telewizji. Warstwy wykształcone odczuwały satysfakcję, że kapłani nie mają monopolu na mądrość, wartości i sprawy ostateczne, a zimną naukę łączy ze sprawami ducha – tymi teologicznymi i tymi poetycznymi – jakiś pomost. Filozofowie mieli mówić pięknie. I mówili. A ziarna filozoficznych konceptów hojnie rozsiewali na niwie kultury i polityki. Coś tam, piąte przez dziesiąte, padłszy na podatny grunt, wschodziło sobie – a to w filmie, a to w książce, a to w przemówieniu polityka. No, na przykład, że cały świat być może jest zamknięty w naszych głowach, lecz wcale nie jest przez to mniej ważny. Albo że język nie jest neutralny, bo zawiera pewne ukryte przekonania i preferencje. Albo że obcy nie znaczy gorszy. I tak dalej.

Niestety, to wszystko jakoś się ostatnio popsuło.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj