szukaj
Schetyna kluczy w sprawie uchodźców. Zapomniał, dlaczego PO przegrała wybory?
Przypomniały mi się wybory w 2005 roku, gdy PiS i PO szły pod szyldem PO-PiS, a różnice programowe polegały na nieco innym rozłożeniu akcentów.
Stosunek do sposobu rozwiązania kryzysu uchodźczego to jeden z wyznaczników filozofii rządzenia.
Bence Jardanyf/Flickr CC by SA

Stosunek do sposobu rozwiązania kryzysu uchodźczego to jeden z wyznaczników filozofii rządzenia.

„Czy jest pan za przyjęciem uchodźców do Polski?” – zapytał dziennikarz TVP Info szefa największej partii opozycyjnej Grzegorza Schetynę. „Jestem za tym, żeby nie przyjeżdżali do Polski” – odparł spontanicznie Schetyna.

I można było jeszcze sądzić, że to jego osobiste emocje. Ale zaraz doprecyzował, że to „oficjalne stanowisko Platformy”.

Pytanie dziennikarza nawiązywało do zapowiedzi, że następnego dnia PO zaprezentuje swoją odpowiedź na wyzwanie rzucone przez PiS, by pokazała swój program na rządzenie Polską.

To czym w sprawie uchodźców różni się PO od PiS?

Przypomniały się wybory w 2005 roku, gdy PiS i PO szły pod szyldem PO-PiS, a różnice programowe polegały na nieco innym rozłożeniu akcentów. Po dziesięciu latach partie znowu się nie różnią – przynajmniej w sprawie uchodźców. Tylko że to akurat jest sprawa nie mniej fundamentalna niż kwestia ataku na niezależność sądownictwa.

Stosunek do sposobu rozwiązania kryzysu uchodźczego to jeden z wyznaczników filozofii rządzenia: albo egoizm narodowy, ksenofobia, zamknięcie, albo otwartość, tolerancja, odpowiedzialność, poczucie wspólnoty nie tylko europejskiej, ale też ogólnoludzkiej. Stosunek do kwestii uchodźców to kwestia moralna, kwestia humanitaryzmu. Tymczasem w kilkusekundowym zawahaniu Grzegorza Schetyny, co odpowiedzieć dziennikarzowi, był jedynie namysł, jaka odpowiedź doda, a jaka ujmie Platformie „punktów procentowych”. Grunt to skuteczność.

Następnego dnia próbował kluczyć i na pytania dziennikarzy odpowiedział, że PO jest przeciw przyjęciu „nielegalnych migrantów”. Nie potrafił jednak odpowiedzieć, na czym polega różnica pomiędzy nimi a uchodźcami. Potem już powtórzył za premier Szydło: że PO jest za „pomaganiem na miejscu”. I stwierdził, że w Unii „tego tematu już nie ma”. A niby dlaczego? Uchodźcy się rozpłynęli? Skończyła się wojna? Przestali uciekać? Znikły obozy?

To nie jest wielka nowość w PO. Rząd Ewy Kopacz też walczył, żeby nie brać uchodźców, a jeśli już inaczej się nie da – to jak najmniej. Różnica nie polegała więc na stosunku do moralnej powinności pomocy i solidarności z cierpiącymi, tylko na tym, że Platforma stawiała na współpracę z UE, a to zakłada kompromisy. A PiS nieustannie „wstaje z kolan”, więc na wszystko mówi nie. Sami uchodźcy w tym wszystkim dla jednej i drugiej partii są kłopotem, a nie podmiotem.

I w tym problem. Nie tylko moralny: wymigiwanie się od humanitarnego obowiązku, niewrażliwość na cierpienie, egoizm.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj