#szanujnas
Co tym razem, o co im znowu chodzi? O kobiety. A raczej o to, jak politycznie można wykorzystać ich niedolę.

Hobbit siedzi w swoim zadbanym domu i rozkoszuje się ciepłym popołudniem. Zazdrościmy mu. Co prawda idylliczne Hobbitowo zaludniają osobnicy średnio sympatyczni – plotkują, mają za złe i chętnie by zabrali Bilbo Bagginsowi ostatnią parę majtek. Ale u nas to samo – polska osada sielska i wesoła cieszy się najbardziej z cudzego nieszczęścia. Regularnie wyzywa się od lewactwa, prostactwa i robactwa. Łatki są łatwe, rozwiązują problem myślenia i niuansowania. Tyle że te obelgi, rzygi i plucie, tak w wykonaniu internautów, jak i polityków czy dziennikarzy, to straszna, ale to straszna nuda. Kiedy czytamy na okładce jednego z tygodników, że Hitler był lewakiem, to czekamy jeszcze na propozycje w stylu: Jezus był Żydem. Zestaw złorzeczeń pozostaje niezmienny od lat.

Bilbo też musiał być znudzony pozorną sielskością prostego życia w Hobbitowie. Kiedy zapukał do niego czarodziej Gandalf, a potem cała armia krasnoludów, w pierwszym odruchu zaczął chować przed nimi sery – no bo kto lubi się dzielić zapasami?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj