Sofia z Chagallem

Sporo lat temu, w Warszawie – następnego dnia odlatywałem do Paryża – kładłem się już spać, kiedy niespodziewanie pojawił się Krzyś Kownas i oświadczył, że zabiera mnie na wspaniałe przyjęcie „w starym zamku”. Jechaliśmy w ciemnościach. Owszem, od czasu do czasu zieleniły się jakieś drogowskazy, tak czy owak byłem jednak kompletnie zagubiony. Aż nagle zamek! Autentyczne minione wieki! Wchodzimy, muzyka gra. Przy wielkim dębowym stole siedzi Krzysztof Mroziewicz otoczony wianuszkiem ślicznych pań.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj