Koźciusko

Przeczytałem właśnie monografię Kościuszki pióra Alexa Storozynskiego. Bardzo to pouczająca lektura. Zaczyna się tak jak opowieści Zoszczenki o Leninie: „Bawił się [Kościuszko, nie Lenin] z chłopskimi dziećmi i czasami zabierał je do swojego ulubionego miejsca, wielkiego głazu, skąd lubił, przykucnąwszy, oglądać otaczający go świat”.

Nie chodzi nawet o to, czy w owych czasach pozwolono by paniczowi bratać się z chłopskimi dziećmi, ale skąd miałyby one czas siedzieć na metafizycznych głazach, kiedy grządki niewypielone? Dalej: „Zamieszkał [Kościuszko] w starym domu krytym strzechą, o ścianach tak zniszczonych, że tylko dwa pokoje nadawały się do użytku. (...) Meble miał skromne: łóżko, stół, etażerka i biurko zawalone książkami i papierami. Lubił zajmować się stolarstwem i z drewna starej jabłonki zrobił stolik: stała na nim taca do podawania kawy, którą uważał za swój największy luksus”. I jeszcze: „Kościuszko próbował zarabiać na utrzymanie, żyjąc wśród swoich chłopów pańszczyźnianych”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj