Czytanka
Obeszliśmy ostatnio uroczyście i patetycznie 71. rocznicę jednej z kolejnych klęsk narodowych.

Łopotały sztandary, w złotoustości mówców krzepił się lud. Jednego tylko przy okazji nie powiedziano, acz wydawałoby się, że to najważniejsze w przesłaniu historycznym dla polskich dzieci i winno figurować we wszystkich podręcznikach szkolnych. Oto Europa jest, szczególnie jeżeli chcemy ją liczyć bez przeduralskiej Rosji, malutkim kontynencikiem podzielonym na kilkadziesiąt państw i państewek, mających sprzeczne interesy i, jak Polacy, zacietrzewionych w ich obronie. Od czasów Pax Romana, czyli dyktatury Oktawiana Augusta, a potem paru jego następców, panowania brutalnego Rzymu wokół Morza Śródziemnego, przez kilkanaście wieków, nie zdarzyło się na naszym kontynenciku choćby 10 lat bez wojen, upodlania wrogów, mordów i zniszczeń. Powstanie warszawskie jest w tym względzie detalem czy niewiele znaczącym epizodem dziejów szaleństwa. Takich powstań warszawskich był już bezmiar.

Holocaust, walki papistów z heretykami od katarów i husytów po protestantów, rozpaczliwa obrona Grenady przed rekonkwistą i tysiąc innych rzezi z religią w tle.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj