Ucz się od dzieci, jak zostać dobrym menedżerem
Dorośli uczą dzieci, to prawda stara jak świat. Zdarza się jednak, że to dzieci uczą dorosłych. I to nie byle jakich. Najwybitniejsi menedżerowie na studiach MBA czerpią wiedzę od nastolatków. Skąd ten pomysł i co z niego wynika?
WU Executive Academy (www.executiveacademy.at)

Jak mogę zdobyć zaufanie pracowników? Jak mogę zbudować lepsze relacje z członkami własnego zespołu? Jak mogę wpłynąć na wzrost motywacji moich podwładnych? Dlaczego w pracy nad projektem ważny jest entuzjazm? Dlaczego menedżerowie powinni darzyć pracowników zaufaniem, a ich ewentualne błędy traktować jako możliwość nauczenia się czegoś nowego?

To pytania, na które odpowiedzi powinien znać każdy menedżer. Powinien, ale często lata nauki i doświadczenia wcale nie pomagają w udzieleniu prostych, jednoznacznych odpowiedzi. Z pomocą przychodzą… dzieci. To właśnie one zostały zaproszone do specjalnego projektu, który ma miejsce w wiedeńskiej WU Academy, w której na studiach MBA kształcą się najlepsi europejscy menedżerowie. Inicjatorką pomysłu jest Margret Rasfeld – dyrektor ewangelickiej szkoły w Berlinie i doradczyni Angeli Merkel. Jej projekt „Schule im Aufbruch”, w ramach którego dzieci wcielają się w role trenerów personalnych dorosłych, zdobył duże uznanie w środowisku akademickim i znalazł swoich kontynuatorów na uczelni w Wiedniu.

Dzieci, poza tym że szybko przyswajają wiedzę i wszelkie nowinki, mają jeszcze wiele niezwykłych cech psychicznych: są spontaniczne, bezpośrednie, potrafią sprawnie zarządzać ryzykiem i w jasny sposób komunikować to, jaki cel chcą osiągnąć. Umiejętności te powinien posiadać każdy wybitny menadżer, dlatego też na warsztaty prowadzone w ramach studiów MBA w WU Academy w Wiedniu zapraszani są nastolatkowie z miejscowych szkół.

Na każdych zajęciach młodzież i dorośli dzielą się na trzy - cztery osobowe grupy. Następnie dorosły przedstawiciel każdego zespołu wybiera problem, z którym styka się w swojej codziennej pracy, np. brak motywacji wśród pracowników, kłótnie w zespole, niezdrowa rywalizacja. Zdarza się, że dzieci nie są pewne, czy dobrze zrozumiały dane zagadnienie, wtedy dopytują. – To bywa zaskakujące dla studentów, którzy muszą wysilić się, by przedstawić nastolatkom pewne skomplikowane procesy w jak najbardziej przystępny sposób. Co więcej, muszą posługiwać się językiem prostym i zrozumiałym dla wszystkich uczestników warsztatów – opowiadają ich twórcy. Takie rozwiązania nie zawsze są w zgodzie ze sztywnym językiem dyplomacji i konwenansów, ale są o wiele bardziej skuteczne.

Sama idea, według której dorośli uczą się od dzieci, nie jest czymś zupełnie nowym. Amerykańska antropolożka Margaret Mead już w latach 60 ubiegłego wieku stworzyła pojęcie „kultury prefiguratywnej”, zwanej kulturą zagadkowych dzieci. Według jej założeń to dorośli uczą się pewnych umiejętności od najmłodszych, np. obsługi różnorodnych urządzeń nowej generacji. Choć rozważania Amerykanki opierały się głównie na kwestiach szybkiego rozwoju nowych technologii, za którymi starsze pokolenia nie są w stanie nadążyć, można je też przełożyć na inne obszary.

- Dzieciaki potrafią nauczyć studentów zupełnie innej perspektywy w rozwiązywaniu problemów – tłumaczą wykładowcy z wiedeńskiego uniwersytetu. Wiele z nich posiada naturalne zdolności przywódcze, a pewne postawy i wartości, o których dorośli muszą sobie przypominać, dla dzieci wciąż są czymś naturalnym.

Na warsztatach jest więc wesoło, a twórczym dyskusjom nie ma końca. - Korzyści z takich zajęć są obustronne – tłumaczą eksperci z wiedeńskiej WU Academy. Dzieci poznają pewne zagadnienia teoretyczne, ale zamiast o nich dyskutować, dzielą się swoimi praktycznymi doświadczeniami. Są uczciwe, wolne od lęku i robienia czegoś tylko po to, by zostać docenionym. Dorośli obserwując ich zachowania uczą się spojrzenia na problem z innej perspektywy, odejścia od pewnych wypracowanych schematów. Często też przekonują, że najprostsze rozwiązania bywają najbardziej skuteczne.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj