Konstruktorem nowych turbin jest profesor John Dabiri, specjalista aeronautyki i bioinżynierii z Caltech. Zbudował on wiatrak, który ma wertykalne łopaty. 24 takie wiatraki, o wysokości 10 metrów i szerokości niewiele ponad metr każdy, stanęły na eksperymentalnej farmie FLOWE (Field Laboratory for Optimized Wind Energy) na północy hrabstwa Los Angeles, w 2010 roku. Po przeprowadzeniu wielu testów okazało się, że takie wertykalne konstrukcje są o wiele wydajniejsze od wiatraków tradycyjnych. – Wprawdzie wiatr wiejący 100 stóp nad ziemią jest silniejszy, aniżeli ten wiejący 30 stóp nad ziemią – przekonuje Dabiri – to jednak tego wiatru wiejącego niżej i tak jest tyle, że gdybyśmy potrafili wykorzystać jego siłę w zadawalający sposób, uniezależniłoby to ludzkość od wszystkich innych źródeł energii.
Wiatraki tradycyjne, a więc z horyzontalnie zorientowanymi łopatami wirników nie są za bardzo wydajne. Przede wszystkim prądy powietrzne wywoływane przez jeden wiatrak wpływają istotnie na pracę drugiego – zaburzają ją – przez co większość wiatru docierającego na typową farmę wiatrową marnuje się. Żeby temu zjawisku przeciwdziałać buduje się coraz wyższe wiatraki z coraz większymi łopatami wirników. Ale to zwiększa koszty wiatrowych instalacji oraz powoduje, że stają się one zbyt skomplikowane, a także zbyt nieprzyjazne dla środowiska. Im wyższe i potężniejsze turbiny tym bardziej stają się głośne i tym bardziej zagrażają ptakom oraz nietoperzom.
W rozwiązaniu Dabiri’ego tych problemów nie ma. Wiatraki mogą być zdecydowanie niższe (ledwie 10-metrowe), a poza tym można je znacznie gęściej ustawiać jeden obok drugiego.