Aktywność fizyczna jest z wielu powodów zbawienna i nie ma co na siłę szukać usprawiedliwień, jeśli komuś ruszać się nie chce. Nie wszyscy jednak – całkiem dosłownie – powinni brać sobie rady kardiologów do serca, ponieważ nie każdy biegać może i powinien.
Masowość maratonów niesie ze sobą podstawowe zagrożenie, że na starcie wśród setek wyczynowców i nowicjuszy pojawią się osoby kompletnie do tego nieprzygotowane, niedokładnie przebadane, jednym słowem – amatorzy. Z amatorskim podejściem do zdrowia i własnych możliwości.
Nie można wstać zza biurka w piątek i w niedzielę przebiec kilkadziesiąt kilometrów bez żadnej zaprawy. Na szczęście biegowy boom, który przeżywa Polska od kilku lat, spowodował spory wzrost świadomości. W internecie można bez trudu znaleźć mnóstwo porad, jak biegać zdrowo, samouczki na ten temat drukują gazety (również POLITYKA w ubiegłym roku poświęciła cały sierpień akcji „Poradnik Biegacza 45+”).
Nie powinno się więc zdarzać, by ktoś niewytrenowany stawał na starcie – a jednak tak bywa. Co ciekawe, naturszczyki przed ekstremalnymi maratonami czują większy respekt, ale nie mniejsze kłopoty mogą sobie sprawić na krótszych dystansach, do których podchodzą lekceważąco.
Większość lekarzy (zwłaszcza tych, którzy lubią aktywność sportową – a jest ich również coraz liczniejsze grono) powie, że wiek to żadne przeciwwskazanie do udziału w biegach masowych. Zaraz jednak można usłyszeć od wytrawnych ekspertów medycyny sportowej, że nie da się tego ocenić na oko i warto po prostu przed rozpoczęciem regularnych treningów sprawdzić swoją wydolność.
Rekreacja jest jak lek, więc ma swoje ograniczenia i trzeba je znać.