szukaj
Co się zmieni po cyfryzacji naziemnej telewizji
Ukradziona rewolucja
Wyjaśniamy krok po kroku, o co chodzi z tą całą cyfryzacją telewizji naziemnej. To operacja porównywana do przejścia z czarnobieli na kolor. Sprawdź, czy jesteś do niej przygotowany.

Polacy wciąż kochają telewizję. W pierwszym półroczu obywatel Polski spędzał przed telewizorem 3 godz. 42 min dziennie, o 13 minut więcej niż rok wcześniej. Mało jest krajów, gdzie jeden program jest w stanie przyciągnąć naraz ponad połowę aktywnej publiczności. Odcinek serialu „Ranczo” nadany 1 marca przez Program I TVP zgromadził przed odbiornikami 9,4 mln widzów! Jak podaje TNS OBOP, produkcję tę oglądało choćby przez chwilę 25,7 mln osób powyżej czwartego roku życia. Kto mówi, że Internet zabije telewizję, niech jeszcze raz dobrze przyjrzy się tym liczbom...

Bo choć już ponad połowa gospodarstw domowych ma dostęp do sieci, to dla jednej trzeciej jedynym oknem na świat jest zwykła antena telewizyjna umożliwiająca odbiór podstawowego zestawu programów: publicznej Jedynki i Dwójki, TV Info, a jak dobrze pójdzie, to jeszcze Polsatu i ewentualnie TVN. W ofercie nadawców jest już ponad 140 kanałów nadających po polsku, do zdecydowanej większości z nich dostęp mają jednak jedynie abonenci telewizji kablowych (jest ich prawie 5 mln) lub satelitarnych platform cyfrowych (również ok. 5 mln).

©

Program telewizyjny można dziś odbierać na wiele sposobów. Mieszkańcy miast korzystają często z oferty jednego z operatorów telewizji kablowej. Jest ich ponad 600, choć 70 proc. abonentów kablówek obsługiwanych jest przez 10 największych firm, takich jak UPC, Aster, Vectra. Większość odbiorców korzysta z najprostszych ofert płacąc najtańsze abonamenty. W przeciwieństwie do obowiązkowego państwowego abonamentu radiowo-telewizyjnego, kablówce płacić trzeba, bo inaczej odłączy od sieci.

Doświadczenie pokazuje jednak, że rezygnacja z usług telewizyjnych jest jedną z ostatnich rzeczy, na jaką gotowi są zdecydować się Polacy, nawet gdy mają na głowie poważne problemy finansowe. Również operatorzy niechętnie sięgają po brutalne rozwiązania, bo wiedzą, że najtrudniej podłączyć klienta do kabla. Gdy już jest złapany, z czasem może da się przekonać do kolejnych usług.

Triumf kabla i satelity

A dziś hasłem dnia w najnowocześniejszych sieciach kablowych jest triple-play, czyli trzy w jednym gniazdku: telewizja, Internet i telefon, za oczywiście odpowiednio większą cenę. To jednak nie klient jest najważniejszy z punktu widzenia operatorów kablówki, lecz administratorzy budynków mieszkalnych. Najlepszym kluczem do mieszkań i portfeli abonentów jest umowa zapewniająca operatorowi wyłączność na terenie budynku, wspólnoty mieszkaniowej czy nawet całej spółdzielni. Porozumienia takie są jednak nielegalne, konkurencyjni operatorzy kablowi i telekomunikacyjni powinni mieć prawo świadczenia swoich usług, a mieszkańcy wolność wyboru oferty.

Inaczej wygląda sytuacja operatorów cyfrowych platform satelitarnych: cyfrowego Polsatu, Cyfry+, Telewizji n, Telewizji na kartę i od niedawna TP SA w ramach usług Neostrada (platforma cyfrowa TVP to odrębny temat). Nie muszą oni inwestować w kosztowną infrastrukturę kablową, zamiast niej potrzebują miejsca, czyli transponderów na odpowiednim satelicie telekomunikacyjnym umożliwiających nadawanie programów. Reszta jest po stronie odbiorcy, który musi zainstalować u siebie talerz anteny i dekoder. Niezwiązany kablem odbiorca jest jednak dobrem znacznie mniej stabilnym, stąd operatorzy satelitarni równie wiele uwagi co ofercie programowej poświęcają marketingowi. A najskuteczniejszym narzędziem marketingu dla telewizji satelitarnej jest... telewizja naziemna.


Co cię czeka, telewidzu

Etap 1, przejściowy
 

  • Od końca września 2009 r. do 31 lipca 2013 r. stopniowo będzie wprowadzana naziemna telewizja cyfrowa. Pojawią się jedynie dwa multipleksy (pakiety programów).
  • lMultipleks pierwszy zawierać będzie wszystkie ogólnodostępne programy (TVP1, TVP2, TVP3, Polsat, TVN, TV4, Puls). Co będzie na drugim - jeszcze nie wiadomo. Uruchomienie nadawania sygnału naziemnej telewizji cyfrowej, a potem stopniowe wyłączanie sygnału analogowego przebiegać będzie etapami. Harmonogram na stronie www.polskacyfrowa.org.


Etap 2, po zakończeniu nadawania sygnału analogowego 31 lipca 2013 r. (data oficjalna, nie wszyscy wierzą w jej realność).

  • Dokładna koncepcja docelowego kształtu cyfrowej telewizji naziemnej nie jest jeszcze znana. Wiadomo, że telewizja publiczna otrzyma do samodzielnego zagospodarowania multipleks 3 i zwolni trzy kanały w multipleksie 1. Wiadomo także, że dzisiejsi wiodący gracze na rynku, Polsat i  TVN, nie otrzymają samodzielnych multipleksów. Reszta, czyli ile będzie łącznie kanałów cyfrowej telewizji naziemnej i które będą płatne, a które darmowe, nie jest jeszcze znana.

 


 

Cyfrowy Polsat jest dziś z ponad trzema milionami odbiorców liderem rynku, w czym walnie pomogła nieustanna promocja w „zwykłym” Polsacie. Szybko rośnie liczba użytkowników Telewizji n (już ok. 600 tys. abonentów), a to znowu w dużej mierze za sprawą wsparcia TVN. Początkowy lider rynku, Cyfra+, pochwalić się może drugim miejscem i 1,4 mln klientów.

Oligopol

Na polskim rynku telewizyjnym panuje oligopol, czyli dominacja trzech najważniejszych nadawców: telewizji publicznej TVP, Polsatu i TVN. Oligopol ten jest w dużej mierze skutkiem połączonego działania technologii, prawa i praw natury. Telewizja jest medium rozsiewczym, a pierwszym sposobem emisji programu do odbiorników była radiodyfuzja: program rejestrowany w studiu przekazywany jest do stacji nadawczych, które za pomocą potężnych anten wysyłają sygnał w eter. Nośnikiem sygnału są fale radiowe. Niestety, jak mawiają radiowcy, widmo, czyli dostępny zakres częstotliwości fal, nie jest z gumy. Musi nie tylko obsłużyć apetyty nadawców telewizyjnych, lecz także radiowych, operatorów telefonii komórkowej, systemów łączności awaryjnej, lotnictwa, wojska oraz innych służb jawnych i niejawnych. Gospodarka widmem radiowym to jedna z najważniejszych kompetencji państwa, ściśle jednak regulowana przez porozumienia międzynarodowe po to, żeby systemy radiowe sąsiadujących ze sobą państw nie wchodziły w kolizję. Ze względu na naturalne ograniczenia pojemności widmo jest dobrem rzadkim, jego podział jest źródłem olbrzymich emocji, a także pieniędzy. Polsat, który w 1993 r. stał się pierwszym naziemnym konkurentem TVP, za dziesięcioletnie prawo emisji programu musiał zapłacić 30 mld starych złotych (3 mln po denominacji).

Właśnie ze względu na ograniczenia widma, w Polsce jedynie trzy programy mają charakter ogólnopolski, a trzy ponadregionalny. Więcej upchnąć się nie da. Rozwiązanie przynosi właśnie cyfryzacja. Nośnikiem sygnału cyfrowego są również fale radiowe, tyle tylko, że zapis jest o wiele wydajniejszy. Przetworzony sygnał programu można bowiem poddać komputerowej kompresji. Polega ona na maksymalnej redukcji informacji potrzebnych do przedstawienia obrazu.

Multipleks, święte słowo epoki cyfryzacji, oznacza paczkę programów oraz wszystkich innych informacji dodatkowych, jak elektroniczny przewodnik po programach, informacje o uprawnieniach dostępu do treści. Paczkę taką przygotowuje operator sieci nadawczej z danych, jakie otrzymuje od nadawców programów. Jeśli zastosować aktualny standard kompresji MPEG-4, to w jednym multipleksie, do którego nadawania potrzebny jest taki sam zakres częstotliwości jak do emisji jednego programu w tradycyjnej wersji analogowej, zmieścić można 7 programów! Co oznacza siedmiokrotną oszczędność miejsca: jeden multipleks wystarczy, żeby obsłużyć wszystkie aktualnie nadawane przez telewizję naziemną programy o zasięgu ogólnokrajowym i ponadregionalnym. W efekcie widmo wykorzystywane dotychczas do nadawania programów w standardzie analogowym można wykorzystać w inny sposób, powstaje tzw. cyfrowa dywidenda, wyczarowana przez technologię cyfryzacji dodatkowa przestrzeń użytkowa. Pytanie: co z nią zrobić?

Kłopotliwa dywidenda

Sprawa wydaje się  oczywista: najprościej zwiększyć liczbę dostępnych w telewizji naziemnej programów. Osoby, które dziś od biedy mogą oglądać cztery kanały w marnej jakości wersji analogowej, potencjalnie mogłyby mieć dostęp do kilkudziesięciu programów. Zgodnie bowiem z międzynarodowymi ustaleniami z Genewy w 2006 r., Polska może zbudować w należącym do niej zakresie częstotliwości osiem ogólnopolskich sieci. Projekt strategii cyfryzacji opracowany pod auspicjami Ministerstwa Infrastruktury przewiduje, że docelowo powstanie pięć multipleksów telewizyjnych, jeden przeznaczony na rozwój radia cyfrowego, jeden na usługi transmisji danych i jeden na potrzeby telewizji mobilnej (do odbioru w telefonach komórkowych).

Nie dość, że cyfryzacja umożliwia zwiększenie oferty programowej telewizji naziemnej, to także zapewnia poprawę jakości odbioru. – Rozdysponowując cyfrową dywidendę, państwo zyskuje możliwość przebudowy rynku – wyjaśnia Andrzej Zarębski, ekspert mediów i przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Operatora Telewizyjnego, spółki powołanej przez Polsat i TVN do przeprowadzenia procesu cyfryzacji. Wolne miejsce w multipleksach umożliwia bowiem zarówno wpuszczenie do gry nowych graczy spoza aktualnie istniejących, jak i rozwój nowych usług. – Kanały płatne, telewizja wysokiej rozdzielczości, różne wersje językowe, elektroniczny przewodnik po programach, biblioteki filmów, częściowa interaktywność – wymienia nowe możliwości Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

 

Również dzisiejsi dystrybutorzy cyfrowi ostrzą sobie zęby. – Będziemy ubiegać się o miejsce w multipleksie, a także o status operatora – deklaruje Bertrand Le Guern, prezes Canal+ Cyfrowy, operatora Cyfry+. Bo choć musiałby zaoferować jakiś program za darmo, to jednak zyskałby dotarcie do potencjalnych kilku milionów niezagospodarowanych klientów na płatne usługi satelitarne. Deklaracje o walkę o miejsce w multipleksie składa także Dominique Lesage z TP SA, odpowiedzialny za rozwój usług audiowizualnych. – Dla TP SA usługi telewizyjne w naturalny sposób rozszerzają zakres usług telekomunikacyjnych – informuje Lesage. TP jest aktywnym uczestnikiem rynku triple-play, a nawet quadruple-play, czyli oferuje dostęp do Internetu, telefonu, telefonu mobilnego i telewizji. – Problem w tym, że ze względu na geograficzną i demograficzną strukturę Polski nie wszyscy odbiorcy mogą być obsługiwani w ten sam sposób – wyjaśnia Lesage.

Mówiąc wprost, w Polsce długo jeszcze będzie istnieć znaczny odsetek gospodarstw, do których nie opłaca się doprowadzać sieci telekomunikacyjnej wysokiej jakości, tak by umożliwiała zarówno szybki dostęp do Internetu, jak i oglądanie telewizji. Rozwiązaniem jest alternatywna technologia dostarczania sygnału w postaci nadawania satelitarnego.

Multiproblem multipleks

Cyfryzacja, podsumowując, oznacza więc dużo korzyści dla odbiorców i państwa. Dlaczego więc Polska tak bardzo się grzebie i mimo ambitnych zapowiedzi już pięć lat temu, właściwy proces cyfryzacji jeszcze się nie rozpoczął? Dopiero w ciągu najbliższych dni poznamy oficjalną wersję rządowej strategii, a pod koniec roku do Sejmu być może trafi ustawa cyfryzacyjna. Istnieje co prawda oficjalny harmonogram, zgodnie z którym proces cyfrowej transformacji miał się rozpocząć 30 września, a jego zakończenie, czyli wyłączenie nadawania w standardzie analogowym, przewidziane jest na 31 lipca 2013 r. Nawet jednak ten pierwszy termin był zagrożony jeszcze rano 30 września – i tylko determinacja Anny Streżyńskiej, prezes UKE, spowodowała, że po dramatycznych negocjacjach trwających do późnego wieczora dzień zakończył się komunikatem o zarezerwowaniu częstotliwości „potrzebnych dla rozprowadzania programów telewizyjnych w sposób cyfrowy w multipleksie pierwszym”.

Multipleks pierwszy jest tzw. multipleksem odtworzeniowym, czyli zebrane w nim są wszystkie programy o zasięgu ogólnopolskim i ponadregionalnym dostępne dziś za darmo w emisji analogowej: TVP1, TVP2, TVP3, Polsat, TVN, TV4, Puls. Programy te będą jeszcze przez pewien okres równolegle nadawane w sposób analogowy, by dać czas widzom na przestawienie się na cyfrę. Odbiór programu cyfrowego wymaga bowiem kupienia tunera/dekodera lub telewizora z odpowiednim cyfrowym tunerem.

Operatorem multipleksu będzie Emitel, spółka zależna od TP SA, wiodący operator naziemnej sieci radiowo-telewizyjnej. – Przejście na nadawanie cyfrowe wymaga modernizacji naszej infrastruktury – wyjaśnia Tomasz Burzyński z Emitela – co będzie nas kosztować ok. 400 mln zł. Wszędzie potrzebne są nowe nadajniki, w wielu obiektach trzeba będzie zawiesić nowe anteny nadawcze, kilka obiektów będzie w zasadzie budowanych w całości od nowa.

Multipleks pierwszy ma charakter tymczasowy, docelowo telewizja publiczna dostanie dla siebie cały multipleks oznaczony cyfrą 3. Zanim jednak nadejdą dobrodziejstwa dywidendy cyfrowej, trwać będzie simulcast, czyli równoległe nadawanie cyfrowe i analogowe, co powoduje, że póki co widmo będzie wykorzystywane bardzo nieefektywnie i możliwe jest uruchomienie jeszcze tylko jednego multipleksu.

To właśnie ten drugi multipleks budzi w tej chwili najwięcej emocji. Zgodnie z pierwotną koncepcją uzgodnioną między KRRiT oraz UKE cztery programy w tym multipleksie miała rozdzielić na podstawie konkursu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, pozostawiając trzy do rozdysponowania przez operatora multipleksu. – Krajowa Rada wycofała się jednak z tej koncepcji, choć bardzo ją namawiamy, by do niej wróciła – wyjaśnia Anna Streżyńska. Ciągle więc nie wiadomo, jakie będą zasady tworzenia zawartości drugiego multipleksu (czy np. z konkurencji wykluczeni będą uczestnicy multipleksu pierwszego). Tym bardziej nie są znane zasady dzielenia dywidendy cyfrowej, gdy już nadawanie analogowe przejdzie do historii i zwolni się całe widmo. Każdy z obu organów ma swoją koncepcję. Decyzję podejmie rząd, jednak najpierw trzeba się przyjrzeć trendom rozwoju polskiego rynku po rozpoczęciu cyfryzacji. – To podstawowe informacje dla całego biznesu telewizyjnego, nie tylko dla nadawców, lecz także dla producentów dekoderów – wyjaśnia Stefan Kamiński z KIGEiT. Dopóki takich informacji nie ma, trudno planować biznes. A z punktu widzenia graczy dominujących na rynku racjonalną postawą jest jak najdłuższe trzymanie się znanych konkretów. To dlatego, jak zauważa Anna Streżyńska, 30 września nikt z uczestników cyfrowych negocjacji nie cieszył się nadmiernie. Trudno się cieszyć, gdy wchodzi się do bardzo kosztownej gry, której reguły są ciągle ustalane.

Gry interesów

Uważny czytelnik dostrzeże już w tej chwili podpowiedź, dlaczego cyfryzacja w Polsce idzie tak opieszale. Jeśli chodzi o rynek, nikt z głównych graczy nie ma w cyfryzacji interesu. Jeśli chodzi o państwo, nie ma woli politycznej ani silnego politycznego ośrodka zdolnego do narzucenia rynkowi swej woli, choć sytuację może zmienić coraz większe zainteresowanie problematyką cyfryzacji kraju ze strony Michała Boniego, odpowiedzialnego za koordynację polityczną rządowych strategii. Bertrand Le Guern dodaje: – Działam w Polsce od 20 lat i wiem, że gdy państwo chce coś osiągnąć, działa bardzo sprawnie. Tak było np. w przypadku koncesji na częstotliwości dla telefonii komórkowej 3G. W przypadku cyfryzacji telewizji takiej determinacji nie widać.

Czy może być jednak inaczej, skoro formalnie za politykę audiowizualną państwa odpowiada minister kultury, który pozbawiony jest jednak odpowiednich instrumentów, bo te są w rękach Urzędu Komunikacji Elektronicznej i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji; a współpraca między tymi instytucjami nie zawsze układa się zgodnie. Na dodatek, tworzenie strategii koordynuje resort infrastruktury, dla którego większym politycznie zmartwieniem są autostrady niż telewizja. Dotychczasowy brak kontroli państwa nad cyfryzacją doskonale ilustruje sytuacja w TVP i decyzja zarządu Piotra Farfała, by uruchomić satelitarną platformę cyfrową TVP, co analitycy rynku i nadawcy odebrali jako sygnał wycofania się z projektu cyfryzacji naziemnej.


Jak przejść na cyfrę

1 Jeśli wystarczy ci na początek podstawowa oferta programowa.
Najlepszym rozwiązaniem będzie korzystanie z bezpłatnej naziemnej telewizji cyfrowej:
 

  • sprawdź (www.polskacyfrowa.org), kiedy twój rejon zostanie objęty nadawaniem cyfrowym. Potrzebny będzie dekoder lub odbiornik telewizyjny z cyfrowym tunerem zgodny ze standardem emisji w Polsce. Koszt dekodera w granicach 300-500 zł. Może być także konieczna zmiana anteny - koszt kilkadziesiąt złotych;
  • rozważ korzystanie z satelitarnej platformy cyfrowej TVP, która umożliwia bezpłatny dostęp do wszystkich programów TVP. Potrzebna jest antena satelitarna i dekoder. Warto rozważyć zakup dekodera dwufunkcyjnego, obsługującego sygnał naziemny i satelitarny.


2 Jeśli masz większy apetyt na cyfrowe treści, możliwość wyboru zależy od tego, gdzie mieszkasz. Jeśli w mieście to:

  • sprawdź ofertę operatorów telewizji kablowych; rośnie liczba firm oferujących nie tylko cyfrowy dostęp do telewizji, lecz także szybki dostęp do Internetu i telefonu. Sprawdź ofertę operatora telekomunikacyjnego, np. TP SA oferuje w ramach usługi szybkiego dostępu do Internetu Neostrada dostęp do telewizji przez Internet wraz z możliwością wypożyczania filmów;
  • sprawdź także, czy nie warto skorzystać z usługi mobilnego dostępu do telewizji cyfrowej (DVB-H), która
  • ma ruszyć w 10 największych miastach do końca 2009 r.;
  • dekoder dostarczany jest z reguły podczas podpisywania umowy. W przypadku DVB-H moduł do odbioru sygnału powinien być w urządzeniu mobilnym.


3 Jeśli mieszkasz poza miastem, to: zazwyczaj nie masz dostępu do usług telewizji kablowej, często także niemożliwy jest dostęp do telewizji przez Internet. Wówczas należy skorzystać z platformy cyfrowej:

  • sprawdź ofertę jednego z operatorów: Cyfra +, Cyfrowy Polsat, Telewizja n, Telewizja na kartę;
  • jeśli jesteś abonentem TP SA, a nie masz możliwości dostępu do telewizji przez Internet, możesz skorzystać z cyfrowej platformy telewizyjnej w ramach usługi Neostrada;
  • wymagane wyposażenie: antena satelitarna i dekoder dostarczane są po podpisaniu umowy. Warto sprawdzić, czy dekoder umożliwia także odbiór sygnału naziemnej telewizji cyfrowej (oferuje je np. Cyfra+).

 


Dlaczego cyfryzacja jest kiepskim biznesem? Bo konfitury zostały już zebrane. Wpadły w ręce operatorów telewizji kablowych i satelitarnych, którzy już zagospodarowali większość klientów chętnych i zdolnych płacić. Cyfrowa rewolucja już się dokonała. Do zagospodarowania pozostał, jakkolwiek cynicznie to brzmi, najmniej ciekawy kawałek rynku, jakieś 3,5–4 mln gospodarstw, których jeśli nie było stać na abonament satelitarny bądź opłatę za kablówkę, to nie są także atrakcyjnym środowiskiem dla reklamodawców cyfrowej telewizji naziemnej. Ba, jak wynika ze wspomnianego projektu strategii cyfryzacji, nawet połowa tych gospodarstw domowych wymagać będzie pomocy, czyli dopłaty, przy zakupie dekodera; koszt dla państwa nawet 475 mln. Ciężko też taki system państwowych dopłat do dekoderów zorganizować.

Zwiększenie liczby programów naziemnych (ciągle nie wiadomo, na jakich zasadach, które będą bezpłatne, a które kodowane) oznacza zwiększenie konkurencji o najsłodsze ciastko, jakim jest rynek reklam. Jak szacuje TNS OBOP, wpływy reklamowe telewizji w pierwszym półroczu br. osiągnęły 5,6 mld i wzrosły w stosunku do roku ubiegłego. Ciągle jesteśmy jeszcze rynkiem rozwijającym się, ze świata jednak napływają niepokojące dla branży telewizyjnej sygnały. Brytyjczycy poinformowali pod koniec września, że Wielka Brytania jest pierwszym krajem, w którym wpływy z reklam internetowych prześcignęły wpływy z reklamy telewizyjnej. Największe medium reklamowe zostało zdetronizowane i będzie tracić coraz bardziej w stosunku do swego młodszego krewnego. Nie tylko w Wielkiej Brytanii.

Zanim to jednak nastąpi w Polsce, już teraz widać radykalną przebudowę telewizyjnej sceny. Maleje oglądalność dominujących, wciąż głównych, kanałów: TVN i Polsat straciły po ok. 10 proc. udziału w rynku, TVP1 i TVP2 po ok. 5 proc. Publiczność przełącza się coraz chętniej na kanały tematyczne, zyskujące systematycznie na popularności.

Telewizja socjalna

Po co więc cały wielki wysiłek cyfryzacji telewizji, największy tego typu projekt od czasu zmiany nadawania z czarno-białego na kolorowy? Koszty, licząc modernizację sieci emisyjnej i zakup dekoderów, przekroczą grubo miliard złotych. – Rzeczywiście, im bardziej opóźnia się proces cyfryzacji telewizji, tym bardziej traci ona sens ekonomiczny, a staje się przedsięwzięciem o charakterze socjalnym – przyznaje Andrzej Zarębski.

Im bardziej proces się opóźnia, tym dalej ucieka sens techniczny przedsięwzięcia. W ciągu pięciu lat, jakie minęły od chwili, gdy TVP zaczęła testować cyfrowe nadawanie, już zmienił się standard kompresji obrazu z MPEG-2 na MPEG-4. Lata doświadczeń pokazały, że ślepą uliczką jest rozwój cyfrowego radia (T-DAB). Nigdzie ze względu na koszty się nie przyjęło, a polscy radiowcy błagali we wrześniu podczas konferencji Media 2.0 w Sopocie, by ich nie uszczęśliwiać przymusową cyfryzacją (na cyfrowe radio przewidziany jest jeden z multipleksów). Niepewnie wyglądają perspektywy telewizji mobilnej (standard DVB-H). Badania Ericsson Consumer Lab pokazują, że oglądanie telewizji na komórkach nie wzbudza szczególnego entuzjazmu. Przypomnijmy, że dla DVB-H także wydzielony jest jeden multipleks.

Po co więc cyfryzacja telewizji naziemnej? Skoro ma kosztować tak wiele, może lepiej dofinansować zakup dekoderów do odbioru telewizji satelitarnej? Wszak TVP uruchomiła bezpłatną platformę cyfrową. Misja socjalna zostanie wówczas spełniona, nawet najbiedniejsi utrzymają dostęp do telewizji.

Zwolennicy wymieniają jednak kilka istotnych powodów cyfryzacji:

Pierwszy, prestiżowy. Nie wypada, żeby Polska wyłamała się z procesu, jaki z wielkim mozołem i podobnym brakiem poczucia sensu realizują inne państwa.

Drugi, technologiczny. Zgodnie z ustaleniami Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej, w czerwcu 2015 r. ustanie ochrona sygnału analogowego. Nadal będzie można nadawać analogowo, jednak bez gwarancji, że nie nastąpią zakłócenia, np. w terenach nadgranicznych. Formalnego przymusu jednak nie ma.

Trzeci, strategiczny. Państwo musi dysponować systemem dystrybucji informacji na wypadek sytuacji szczególnych, jak wojna, klęski żywiołowe. Chińczycy pokazali w 2007 r., jak łatwo zestrzelić satelitę. Rezygnacja z naziemnego systemu radiodyfuzji to rezygnacja z atrybutu suwerenności.

Czwarty, polityczny. W coraz bardziej globalizującym się świecie kultury i mediów telewizja naziemna jest ostatnim przyczółkiem, który mogą kontrolować politycy szczebla narodowego, uzyskując tym samym wpływ na procesy komunikacji społecznej.

Robić, nie gadać

Cyfryzację trzeba przeprowadzić, by uwolnić cyfrową dywidendę – przekonuje prof. Tadeusz Kowalski, medioznawca i ekonomista. Tyle tylko, że trzeba zastanowić się nad jej podziałem. Skoro widać coraz wyraźniej, że państwo wielkiego telewizyjnego biznesu na sprzedaży koncesji na nowe programy nie zrobi, to znaczna część dywidendy powinna być przeznaczona na rozwój usług szerokopasmowego dostępu do Internetu.

Podobnie myśli Igor Ostrowski z Zespołu Doradców Strategicznych prezesa Rady Ministrów, odpowiedzialny za przygotowanie raportu „Polska cyfrowa” w ramach projektu „Polska 2030”. – Myśląc o cyfryzacji musimy wyjść poza bardzo ograniczony horyzont telewizji i 2013 r. – apeluje Ostrowski. – Dopiero perspektywa dwóch dekad pozwala myśleć właściwie o strategicznych wyzwaniach wiążących się ze skutkami, jakie cyfrowa rewolucja niesie nie tylko dla samej telewizji, lecz dla całego społeczeństwa. Sprawa jest daleko bardziej złożona niż tylko proces zmiany technologii nadawania. Wraz z cyfryzacją i związaną z nią konwergencją, a więc przenikaniem się mediów i treści dotychczas funkcjonujących rozdzielnie, pojawiają się nowe wyzwania dotyczące cyfryzacji zasobów kultury i nauki, edukacji medialnej, definicji mediów publicznych i ich misji, roli przemysłów kultury.

Każdy z tych tematów to nowa puszka Pandory. – Mamy kłopoty z budową infrastruktury teleinformatycznej i coraz bliższe jest ryzyko, że będzie trzeba zwracać setki milionów unijnej pomocy na ten cel – wyjaśnia Anna Streżyńska. – Nawet jednak gdy będzie infrastruktura, to napotkamy barierę popytu. Mimo że Polska jest daleko w cyfrowym peletonie, to szacunki rynkowych graczy mówią, że Polakom da się sprzedać jeszcze najwyżej milion podłączeń do stacjonarnego, szerokopasmowego Internetu.

Mamy więc problem nie tylko z cyfryzacją telewizji. Bo, choć niemal wszyscy mówią o konieczności cyfrowej rewolucji, to bardzo niewiele osób odpowiedzialnych za sprawy kraju rozumie jej zawiłości i widzi w niej polityczny priorytet. Najwyraźniej podążają za społeczeństwem, którego wciąż spora część nie ma ochoty na żadne rewolucje, a i za biznesem, który nie widzi w tej rewolucji interesu.

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj