Gregory Chaitin: Człowiek, który szuka piękna
Chaitin udowodnił, że w matematyce należy pożegnać się z ideą prawd absolutnych. Tym twierdzeniem zjednał sobie tyluż zwolenników, co wrogów.
mat. pr.

Akademia poskąpiła Gregory’emu Chaitinowi (ur. 1947 r.) formalnego tytułu naukowego. A może to on sam nie był zainteresowany czymś tak błahym z jego punktu widzenia, jak pozycja w uczelnianych hierarchiach? Zapewne o to właśnie chodziło, czego dowodem także nieustające emocje, jakie jego pełna werbalnej i pozawerbalnej ekspresji osoba wzbudza wśród kolegów matematyków - choć dwa tytuły honoris causa oraz honorowa profesura Universidad de Buenos Aires zdają się świadczyć o generalnie przychylnym stosunku akademii do tego dość krewkiego uczonego rodem z Argentyny.
 
Chaitin już w wieku kilkunastu zaledwie lat obmyślił założenia algorytmicznej teorii informacji, która ma zasadnicze znaczenie dla rozważań o pochodzeniu i przetwarzaniu informacji (działał równolegle, jak się potem okazało, do rosyjskiego, ale znacznie starszego matematyka Andrieja Kołmogorowa). To m.in. na bazie przemyśleń Chaitina opierają się uczeni idący śladami Davida Hilberta, Kurta Gödela i Alana Turinga, zastanawiający się, co jest w matematyce obliczalne, a co nie; co leży w zakresie obliczeniowym ludzkich umysłów, jakie są ostateczne ograniczenia maszyn liczących. 
 
Chaitin udowodnił, że w matematyce należy pożegnać się z ideą prawd absolutnych, że istnieje cała gradacja dowodów matematycznych, że matematykę należałoby zacząć traktować jak kolejną naukę doświadczalną, czym zjednuje sobie tyluż zwolenników, co wrogów. Mimo kontrowersji, Chaitin wyraźnie i ponadczasowo zaznacza jednak swoją obecność w podręcznikach nauk komputerowych i nie ma kompletnej antologii esejów z filozofii nauki bez jego nazwiska na liście autorów. 
 
Film „Człowiek, który szuka piękna” dostępny jest w sklepie POLITYKI. 

 

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj