W Łodzi ratują zagrożonego kazuara
Mocni w ptaku
W wylęgu kazuarów hełmiastych, ogromnych ptaków nielotów, stajemy się światową potęgą. Kluczem do sukcesu okazuje się wzór ojcostwa.
Kazuar ma w Europie swojego koordynatora gatunku.
Arian Haverkamp/Wikipedia

Kazuar ma w Europie swojego koordynatora gatunku.

Przyjechał z Holandii. Hodowlany, bez doświadczeń ze środowiska naturalnego: lasów deszczowych Nowej Gwinei i Australii. Nieświadomy, że można mieć swoje, nawet pięciokilometrowe terytorium, na które nie wolno wejść innemu. A innej – tylko w określonym czasie i wyłącznie na jego warunkach.

W Łodzi dostał sto metrów kwadratowych. Na nich drzewa, ściany, dach. Pod nim jedzenie: jabłka, buraki, myszy, skorupy jajek. W lasach deszczowych niektóre gatunki roślin kiełkowały dopiero po przejściu przez jego układ pokarmowy. Tu nie było na to warunków, poza tym wszystko, co przetrawił, było natychmiast sprzątane.

Za furtką oddzielającą podobny metraż kręciła się przedstawicielka jego gatunku. Większa, cięższa i starsza. On zmieniał umaszczenie na rude, tamta miała imponująco czarne pióra, twardą narośl na głowie i ostre, masywne pazury. Co roku o tej samej porze tamta wydawała dudniące, wibrujące dźwięki. On podbiegał wtedy do furtki, wystawiał głowę, nasłuchiwał. Ale kiedy po pięciu latach otworzono dzielące ich drzwi, zawahał się przed wejściem na obce terytorium. Mimo że tamta na jego widok skakała i przysiadała, jakby zapraszając.

Trudne początki

Michał Sobczak, kierownik sekcji hodowlanej w łódzkim zoo, przyznaje, że z tamtym spotkaniem wiązał duże nadzieje. Do tej pory kazuary hełmiaste – zagrożony gatunek ptaków, z wysokim ryzykiem wymarcia – nie miały w Łodzi szczęścia do rozrodu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj