Fryzury proroków i przywódców
O włos od śmierci
Owłosienie głowy to dziś w wielu krajach sprawa wagi państwowej. Bo z fryzur rodzi się rewolucja lub świętość.
Dzisiejszy przywódca Korei Północnej, Kim Dzong Un, preferuje nieco inną fryzurę.
Demotix/Corbis

Dzisiejszy przywódca Korei Północnej, Kim Dzong Un, preferuje nieco inną fryzurę.

Gdy Korea Północna chce zademonstrować światu swą siłę, zwykle odpala rakietę. Ostatnio jednak wybuchowa okazała się wiadomość lżejszego, przynajmniej z pozoru, kalibru. Młody wódz Kim Dzong Un wydał dekret nakazujący wszystkim męskim studentom zmianę fryzury – na taką, jaką nosi on sam. Czyli mocno golone boki oraz rozkrojony przedziałkiem naleśnik przykrywający czubek głowy. Jak powiedział BBC północnokoreański uchodźca, mieszkańcy kraju mają ironiczną nazwę tego niemodnego uczesania – „na chińskiego szmuglera”. Dekret fryzurowy właśnie wchodzi w życie i choć każdą informację pochodzącą z Pjong­jang należy traktować z dystansem, akurat ta wydaje się prawdziwa, biorąc pod uwagę poprzednie pomysły reżimu.

Już w 2005 r. Kim Dzong Il, ojciec aktualnego przywódcy, zapoczątkował kampanię szkalującą długie włosy, towarzyszyło jej hasło: „Strzyżmy się w zgodzie z socjalistycznym stylem życia”. Miała ujednolicić uczesanie narodu. Sam dyktator, wyjątkowo niski, słynął z fryzury pompadour – jego włosy, starannie modelowane i utrwalane lakierem, miały sprawiać wrażenie, że ich właściciel jest wyższy i potężniejszy. Ale były raczej powodem kpin.

Nowy dekret jest konsekwencją polityki wdrażanej od kilkunastu miesięcy. W 2013 r. władze Korei Północnej ogłosiły listę 28 oficjalnie aprobowanych fryzur. Włosy mężczyzn, w szczególności młodych, mają być nie dłuższe niż 5 cm i strzyżone co 15 dni.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj