Tokio odchudza olimpiadę
Projekt stadionu olimpijskiego w Tokio autorstwa Zahy Hadid.
Japan Sport Council/AFP Photo/materiały prasowe

Projekt stadionu olimpijskiego w Tokio autorstwa Zahy Hadid.

Wielkie imprezy sportowe przeżywają wielki kryzys. Po problemach z wyłonieniem gospodarza igrzysk zimowych w 2022 r. – trafią ostatecznie do Pekinu, mało kojarzonego z górami – kłopoty dosięgły sztandarowy obiekt igrzysk letnich w 2020 r. Chodzi o Tokio i o nowy główny stadion olimpijski na 80 tys. widzów, projektu megagwiazdy architektury Zahy Hadid, Brytyjki o irackich korzeniach. Wyszło jej, w wygranym w 2013 r. konkursie, coś na kształt wielkiego kasku kolarskiego, za okrągły miliard dolarów. Ten projekt właśnie trafił do kosza – i wszystko ma się zacząć od zera. Dlaczego? Po pierwsze, koszty budowy obiektu według tego projektu podwoiły się (a 2 mld dol. to jednak szokujący rekord). Po drugie, pani Hadid rzucili się do gardła wielcy japońscy architekci. Nestor Fumihiko Maki, też jak ona laureat Pritzkera, architektonicznego Nobla, nazwał ten obiekt „monstrualną pomyłką”, a inna sława – Arata Isozaki – „hańbą dla przyszłych pokoleń”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj