Archiwum Polityki

Bakcyl deskowania

Australię, a za nią cały świat, ogarnia nowe internetowe szaleństwo. Kto chce się bawić w planking, czyli w „deskowanie”, musi położyć się na brzuchu, wyciągnąć jak struna, zrobić sobie zdjęcie i umieścić je w Internecie, najlepiej na którymś z portali społecznościowych. Deskować należy w nietypowych okolicznościach, np. na policyjnym radiowozie, budce telefonicznej, na pomniku albo w wodospadzie. W grupie lub indywidualnie, na płaskiej powierzchni lub z podpórkami tylko pod głową i stopami. Wartość artystyczną pomysłów podnosi także ryzyko, na które zdobyli się deskujący, zwłaszcza jeśli wspięli się na wysoką konstrukcję, choćby przęsło mostu albo śmigło wyłączonej elektrowni wiatrowej. To sprawia, że zabawa staje się coraz bardziej niebezpieczna. Dwóch robotników australijskiej firmy naftowej zostało zwolnionych po tym, jak przyjęli pozycję horyzontalną na czubkach 60-metrowych kominów, z pracy wylecieli także sprzedawcy jednej z sieci handlowych, którzy deskowali na sklepowych półkach. Natomiast pierwszą ofiarą śmiertelną mody stał się 20-latek z Brisbane, który spadł z barierki balkonu na 7 piętrze. Po tym wypadku premier Julia Gillard zaapelowała do rodaków o rozwagę.

Polityka 23.2011 (2810) z dnia 30.05.2011; Flesz. Świat; s. 11
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną