Chilijska armia ogłosiła, że w ciągu miesiąca do komisji poborowych musi się zgłosić 57 tys. 18-latków. Służba wojskowa w Chile jest obowiązkowa, ale na ogół zgłasza się tylu ochotników, że nikogo nie trzeba wcielać wbrew woli. Tak jest i tym razem: chętnych jest o 3 tys. więcej niż miejsc do obsadzenia. Jednak armia twierdzi, że do właściwej selekcji potrzebuje jeszcze więcej ludzi. Studenci uważają, że w istocie chodzi tylko o rozbicie ich szybko rosnącego w siłę ruchu oraz wygaszenie fali protestów i bojkotu zajęć. W zeszłym roku, gdy protestów nie było, wojskowi do poboru wezwali o połowę mniej nastolatków.
Polityka
44.2011
(2831) z dnia 26.10.2011;
Flesz. Świat;
s. 11