Archiwum Polityki

Lud lubi karpia, karp lubi lód

To hasło tegorocznej bożonarodzeniowej kampanii klubu Gaja przeciwko kupowaniu żywych ryb. Dwa lata temu udało się przeprowadzić nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, tak aby ryby chronione były w taki sam sposób jak inne kręgowce. Problem więc nie w prawie, ale jego egzekucji. Klub Gaja zbiera podpisy pod petycją do głównego lekarza weterynarii, aby uczulił inspektorów powiatowych na problem handlu karpiami. Prokurator generalny Andrzej Seremet zaapelował do swoich podwładnych, by nie bagatelizowali problemu. Transportowanie ryb bez wody czy pakowanie ich w foliowe worki jest złamaniem ustawy. Reagować możemy także my, konsumenci, gdy widzimy ryby traktowane w niehumanitarny sposób: stłoczone w kadziach, nadziewane szpikulcami za skrzela czy zabijane w miejscach publicznych. – Pierwsze, co można zrobić, to zwrócić uwagę kierownikowi sklepu. Nacisk konsumencki to bardzo skuteczne narzędzie – mówi Jacek Bożek, prezes klubu Gaja. – Gdy nie zadziała, należy zwrócić się ze skargą do powiatowego lekarza weterynarii. Można także sfotografować sytuację i przesłać zdjęcie na naszą stronę internetową. W każdym razie warto reagować, bo zmiana mentalności społecznej jest kluczem do ochrony praw zwierząt.

Petycja, którą podpisało kilka tysięcy osób, zostanie wręczona głównemu lekarzowi weterynarii 14 grudnia. Tego dnia pod Sejmem odbędzie się także happening ze spektaklem „Człowiek i karp” autorstwa Artura Pałygi w wykonaniu Bartłomieja Topy i Magdaleny Popławskiej. Magdalena Różczka odczyta napisane specjalnie dla kampanii opowiadanie Olgi Tokarczuk „Gość”. Do tego, by nie kupować żywych karpi, namawiał będzie także znawca kuchni i dziennikarz kulinarny Robert Makłowicz.

Polityka 51.2011 (2838) z dnia 14.12.2011; Flesz. Kraj; s. 8
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną