Archiwum Polityki

Polityka i obyczaje

Zupełnie inny punkt widzenia na obecne problemy naszej służby zdrowia. Fizyk prof. Łukasz A. Turski w „Polsce”: „Ubezpieczenie nie jest pojęciem politycznym czy z opieki społecznej, ale z matematyki. Jest cały dział matematyki temu poświęcony i może wreszcie by takich ekspertów, zamiast banialuczących posłów i posłanki, zapytać”.

Agnieszka Holland, która nigdy nie kryła niechęci do PiS, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”: „Interesują mnie ci, którzy stoją za Jarosławem Kaczyńskim. Chciałabym ich pokazać, zrozumieć, wywołać głębszą empatię. Nie chcę ich odrzucać ani szkicować karykatur. To są osoby skrzywdzone przez historię, tradycję, przez samych siebie. Ale też uwznioślone przez swoją tęsknotę”.

Karol Modzelewski przekonuje w „Tygodniku Powszechnym”, iż w państwie liberalnym też mamy do czynienia z konformizmem: „Jest przymus poprawności w myśleniu i trzeba niemałej odwagi, by się mu sprzeciwić, i niemałych środków, żeby nasze odrębne zdanie przebiło się przez media i przez organizacje, które zagradzają mu drogę. Cenzury nie ma, ale jest dyktat frazesu. Jego Wysokości Frazesu”.

Magdalena Środa w „Gazecie Wyborczej” o populistycznych chwytach Solidarnej Polski: „Nowy rok. Trzeba go mocno zacząć! Koniecznie – obecność w mediach! Panowie wymyślili taką »bombę«, że jeden z nich (Ziobro), opowiadając o niej w radiu, z podniecenia pomylił płaszcze i opuścił studio z odzieniem posła Kalisza”.

Jan Tomaszewski, były bramkarz, a obecnie poseł PiS, udziela się w terenie. Ostatnio gościł w klubie „Gazety Polskiej” w Mińsku Mazowieckim, biorąc udział w spotkaniu z cyklu „Aby Polska była Polską”. Po projekcji filmu „Kibol” opowiadał o piłce i o polityce rządu wobec kibiców.

Dyrektor Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych Włodzimierz Niderhaus w miesięczniku „Film” zachwala powstały niedawno dokument Michała Tkaczyńskiego „Księżyc to Żyd”: „Bohaterem filmu jest skinhead i kibol, wrzeszczący antysemickie hasła na stadionach, który przeszedł kompletną metamorfozę i stał się ortodoksyjnym Żydem. Oglądając fabułę na podobny temat, prawdopodobnie uznalibyśmy, że to jednak przesada, scenarzyści się nieco zapędzili… On istnieje”.

Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Michał Listkiewicz oskarża Tomasza Jagodzińskiego, „wiecznego kandydata na prezesa PZPN”, o to, iż upokorzył tak zacne osoby jak Władysław Kozakiewicz i Urszula Górska, córka Kazimierza: „Wepchnął ich na listę PSL do Sejmu i twierdził, że mandaty mają murowane. Warszawscy rolnicy zagłosowali jednak całkiem odwrotnie”.

Filozof Jacek Hołówka w „Przekroju” o ludziach z dużą siłą przebicia: „Bezczelny człowiek przebija się w polityce, często w nauce, na pewno w sporcie, najwyraźniej i najsilniej w biznesie, a co jakiś czas także i w Kościele. Za każdym razem instytucja, która takich ludzi gotowa jest przyjąć – dlatego właśnie, że się wdrapują po plecach innych, co otoczenie bierze za dowód witalności, optymizmu czy determinizmu – traci możliwość zbudowania bardziej subtelnych i delikatnych relacji”.

Wojciech Staszewski chciał napisać dla „Dużego Formatu” sylwetkę minister Joanny Muchy. Już na wstępie pojawiły się jednak poważne kłopoty: „Nawet kiedy pisałem teksty pośmiertne, pogrążone w żałobie rodziny i znajomi rozmawiali o bohaterze chętniej niż bliscy minister Muchy. Asystentka prasowa minister Muchy Anna Glijer przy kolejnym telefonie zabiła mnie tekstem: – Pani minister zdecydowała, że sylwetki nie będzie”.

Czegoś o Joannie Musze dowiedział się jednak „Fakt”, mianowicie pani minister zmieniła ostatnio fryzurę i teraz jest podobna do pewnej pani z telewizji. „Pogodynka TVN to niekwestionowany wzór do naśladowania, jeśli chce się być modnym i podziwianym – pisze gazeta. – Nic dziwnego, że dbająca o swój image minister, choć ochów i achów pod jej adresem nie brakuje, zapragnęła być jak Dorota Gardias i ścięła włosy na krótko”.

Z kolei „Super Express” od kilku dni pisze o szczodrości pani minister sportu, która proponuje bilety na Euro 2012 urzędom centralnym i partiom. Jak do tej pory odmówiła tylko Ewa Kopacz. „Nikt nie odebrał posłom prawa ubiegania się o bilety na zasadach obowiązujących wszystkich kibiców” – wytłumaczyła swą decyzję marszałek Sejmu.

Ryszarda Wojciechowska podsumowuje w „Polsce” ubiegłoroczne złote myśli polityków: „w tej materii również zachodzi zmiana. Kiedyś w poselskich powiedzonkach było więcej aluzji do seksu. Dzisiaj w łagodniejszej wersji wykorzystuje się futbol i anioły, a w tej mniej łagodnej popularnością cieszą się porównania polityków do oszalałych masarzy czy strażników pilnujących baraków”.

Jan Wróbel, nauczyciel i dziennikarz, zauważa w weekendowym wydaniu „Dziennika. Gazety Prawnej”: „Święto Trzech Króli jest w istocie anty-Pierwszym Maja, anty-Świętem Pracy. Gdy tylko wprowadzono je u nas, zaczął się kryzys. Opatrzność Boża, która z niewiadomych przyczyn stara się wspomagać Polskę przez tak liczne wieki, wyraźnie dała nam sygnał – nie tędy droga”.

Polityka 02.2011 (2841) z dnia 11.01.2012; Polityka i obyczaje; s. 106
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną