Archiwum Polityki

Nie ma jak rodzina, czyli proradzieckie dynastie

Le roi est mort, vive le roi! Król umarł, niech żyje król! Tak francuscy heroldowie ogłaszali zmianę na tronie. Co krzyknąć w Turkmenii po śmierci Saparmurata Nijazowa? Delifin może i jest – mieszka w Wiedniu, handluje ropą i gazem – ale na następcę Turkmenbaszy się nie nadaje. Murad Nijazow to szaławiła i hazardzista. Nie interesuje się polityką, dystansuje się od dziwacznych pomysłów ojca i otaczającego go kultu. Gdyby Murad zechciał włączyć się do walki o władzę i wystartował w wyborach zaplanowanych na 11 lutego, byłby naturalnie kandydatem nr 1, jednak w Aszchabadzie większe wpływy ma dotychczasowy wicepremier, a obecnie tymczasowy prezydent, z zawodu dentysta, Kurbanguły Berdymuhammedow.

Polityka 1.2007 (2586) z dnia 06.01.2007; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 18