Archiwum Polityki

Dwie wieże i Witkacy

Kiedy na przedstawieniu „Kurki wodnej” w Teatrze Narodowym usłyszałem padające ze sceny Witkacowskie neologizmy: „tkliwok”, „rozczulnik”, otwarła się we mnie tkliwa i rozczulająca czeluść pamięci. Ostatnio te specjały językowe słyszałem przeszło 30 lat temu. Na korytarzu IX liceum im. Zygmunta Wróblewskiego przy ulicy Mariana Bogatki (męża Wandy Wasilewskiej) w Krakowie mógł je wykrzykiwać Paweł Prochwicz, mógł Paweł Korombel, mogłem ja. Choć ja najmniej, ja już wtedy wybierałem pismo jako najpewniejszy środek wyrazu; „tkliwok” i „rozczulnik” wyryłem cyrklem na drewnianej ekierce.

Polityka 2.2003 (2383) z dnia 11.01.2003; Pilch; s. 94