Archiwum Polityki

Państwo zamykane na klucz

Nie miałem jeszcze pojęcia, kto to jest André Gide, kiedy wpadła mi w ręce jego książka pod tytułem „Lochy Watykanu”. Rzuciłem się natychmiast do trudnej lektury w ledwie mi wtedy znanym języku, bo tytuł przyciągał ciekawość z jakąś mocą, którą chciałbym określić mianem magnetycznej. Gdzie leżał ten magnetyzm? Siłę przyciągania mają na pewno tytułowe lochy. Boimy się przecież wpaść do lochu. Jeszcze większą siłę przyciągania ma Watykan. Ilekroć wybieram się w podróż do Rzymu i wspomnę, że pewnie będę też w Watykanie, moje akcje towarzyskie rosną, jakbym dawał do zrozumienia, że zachodząc za spiżową bramę wejdę w posiadanie wielkiej tajemnicy.

Polityka 15.2002 (2345) z dnia 13.04.2002; Zanussi; s. 97