Archiwum Polityki

Martwy jak Przybyszewski

Z ciężkim sercem zabieram kolejny raz głos w sprawie „Wojny polsko-ruskiej” Doroty Masłowskiej, z ciężkim sercem, bo choć było to wydarzenie roku, nie jego jakość tym razem stanowi punkt wyjścia, a rozpaczliwa brednia również tej książce towarzysząca, kuriozalne komentarze, które utwór ten także uruchomił, krytyczno-literacka głuchota, która – jak zresztą często w kontekście utworów intensywnych – rozwinęła przy okazji swe bezbarwne flagi. Nie zamierzam kreować się na strażnika literackiej czci Masłowskiej, nie zamierzam reagować na każdy sprzeciw wobec tej twórczości, przeciwnie, czytelniczy sprzeciw jest ostro w tę prozę wpisany, powinien on istnieć, może być najzwyczajniej w świecie uzasadniony odmiennymi gustami estetycznymi, może być uzasadniony jakimś przekonującym wywodem krytyczno-literackim.

Polityka 1.2003 (2382) z dnia 04.01.2003; Pilch; s. 104