Archiwum Polityki

Jak Pruszków rządzi w sądzie

Po decyzji sądu zwalniającej z aresztu dziewięciu członków gangu pruszkowskiego, oskarżonych w toczącym się w Warszawie procesie, w kręgach przestępczych wybuchła radość – oto na wolność wrócili ci, którzy mogą odbudować struktury najgroźniejszej polskiej grupy przestępczej. Znani jako Bryndziak i Fabian, a także inni gangsterzy to czołówka tzw. młodego Pruszkowa. A Janusz P. ps. Parasol (niebawem wyjdzie za kaucją w wysokości 200 tys. zł, w Pruszkowie właśnie zbierane są dla niego pieniądze) to członek zarządu gangu. Sąd uznał, że trzyletni pobyt w areszcie wystarczy, teraz będą odpowiadać z wolnej stopy. Nie są już groźni, nie będą mataczyć ani zastraszać świadków.

Ich proces trwa już prawie dwa lata, odbyło się ponad 150 posiedzeń sądu, a do finału jeszcze daleko. Przewiduje się, że wyrok zapadnie najwcześniej za kolejne dwa lata. Sprawa wyjątkowo się ślimaczy, bo oskarżeni przyjęli taktykę maksymalnego przedłużania rozpraw. Aż do granic absurdu korzystają z prawa do zadawania pytań świadkom. Sąd odrzuca protesty prokuratora i pozwala oskarżonym wypytywać o nieistotne dla sprawy szczegóły. Jeden ze świadków koronnych mówi „Polityce”, że na sali sądowej czuje się zastraszony. – Bryndziak wypytywał mnie o moje dzieci i żonę. Po co? I dlaczego sąd mu na to pozwolił?

Inny świadek koronny opowiada, że zeznający w procesie byli członkowie grupy pruszkowskiej, którzy w zamian za zeznania skorzystali z nadzwyczajnego złagodzenia kary, są zastraszani przez młody Pruszków. – Dopadli Szlacheta i Chińczyka, grozili im i żądali, aby zmienili zeznania – opowiada. – Obaj teraz się boją. Jak tak dalej pójdzie, ten proces zakończy się fiaskiem.

Sąd, decydując o wolności dla groźnych przestępców (prokurator zarzuca im napady, wymuszenia, podpalenia, handel narkotykami i zlecenie zabójstwa), wziął na siebie dużą odpowiedzialność.

Polityka 15.2008 (2649) z dnia 12.04.2008; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 8
Reklama