Archiwum Polityki

Rozmowa

Rozmawiam ze studentką z Warszawy o lustracji dziennikarzy w Polsce. Panienka jest całkiem jak krwawa Maria Tudor (zresztą też niemiłosierna katoliczka) albo Dolores Ibarruri „La Pasionaria” w negatywie. Uważa, że właściwie nie ma po co lustrować, tylko od razu napiętnować i pousuwać.

– Kogo? – pytam, jak się okazuje, naiwnie.

– Wszystkich ze starego układu.

– Wszystkich!?

– Media należały do komunistów, więc ci, którzy w nich pracowali, byli w najlepszym przypadku kolaborantami.

Polityka 7.2007 (2592) z dnia 17.02.2007; Stomma; s. 94