Archiwum Polityki

Brudna bomba

Amerykańskie służby specjalne udaremniły w ubiegłym tygodniu spisek Al-Kaidy, którego celem było zdetonowanie w Waszyngtonie tzw. brudnej bomby. Jaka jest realna groźba takiego ataku?

Osama ibn Laden osiągnął swój cel: przeraził cały świat. Wszyscy boją się jego nienawiści i czynów jego organizacji, dokonywanych nie bardzo zgodnie z wezwaniem rozpoczynającym każdą surę Koranu: Bi’smi Llahi a-Rahmani ar-Rahmi (W imię Boga Miłosiernego, Litościwego). Ostatnio jakoś zaprzestano ataków wąglikowych, w każdym razie nic o nich nie słychać, natomiast w pełnym rozkwicie są obawy przed terroryzmem nuklearnym, podsycane z zapałem przez przeciwników energii atomowej. Moi amerykańscy koledzy mówią, że pojawia się w USA wiele histerycznych wypowiedzi na ten temat, a atomowy establishment nie pali się do ich dementowania w obawie przed oskarżeniem o lekceważenie niebezpieczeństwa.

Amerykanie boją się trzech typów jądrowego terroryzmu: użycia tzw. brudnych bomb, eksplozji prawdziwych bomb jądrowych oraz ataków na reaktory energetyczne, przechowalniki i transportery wypalonego paliwa. Przyjrzyjmy się im po kolei, ponieważ to, czego obawia się Ameryka, mogłoby dotyczyć także nas w Europie Środkowej.

Broń masowego straszenia

Ostatnie wydarzenie związane z udaremnieniem nowego zamachu Al-Kaidy odbiło się szerokim echem w mediach. Jak zwykle pojawiło się wiele informacji wyolbrzymiających zagrożenie. Tymczasem sprawa „brudnych bomb” została wnikliwie zbadana przez amerykańską National Council on Radiation Protection and Measurements (NCRP). Moja instytucja, Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej (CLOR) w Warszawie, związana jest z NCRP układem specjalnym (special liason relationship), w ramach którego zobowiązani jesteśmy do formalnej oceny raportów naukowych NCRP przed ich opublikowaniem. Na temat „brudnych bomb” mamy więc w Polsce informacje z pierwszej ręki.

Polityka 25.2002 (2355) z dnia 22.06.2002; Społeczeństwo; s. 73
Reklama