Archiwum Polityki

Proces o durnia

Można się procesować o „durnia”? To obraza? Prawdopodobnie. „Pan jest zerem, panie...” – to już na pewno. Polska obfituje w ciekawe przypadki, politycy z nerwami potarganymi od durnych rządów (tak można bez obrazy) rzucają obelgami. Słowem, w kraju można mówić byle co, tylko nielicznych sprawców spotyka kara.

Gdyby Lecha Wałęsę oskarżono w sądzie za nazwanie „durniem” prezydenta Lecha Kaczyńskiego – byłaby to nowa durnota. Z trzech przyczyn: po pierwsze, najstarsi adwokaci nie przypominają sobie prawdziwej sprawy z art. 135 par. 2 kk – „kto publicznie znieważa Prezydenta RP” – nie ma takiej praktyki, nie bardzo wiadomo, na czym się oprzeć w komentarzach. Po drugie, szczytem głupoty już było ściganie owego głośnego bezdomnego, który na prezydenta wygadywał.

Polityka 8.2007 (2593) z dnia 24.02.2007; Temat tygodnia; s. 24