Archiwum Polityki

Nie podatkiem go, to prowizją

Równo rok temu kto żyw – i przy pieniądzu – uciekał przed „podatkiem Belki”. Teraz, choć w mniejszej skali, sytuacja się powtarza. Czy mądrzejsi o tamte doświadczenia dokonamy lepszego wyboru?

W listopadzie 2001 r., z powodu zapowiedzi wprowadzenia 20-procentowego podatku od zysków z lokat, w strukturze oszczędności Polaków nastąpiło małe trzęsienie ziemi. Miliardy złotych przepłynęły z rachunków bieżących na terminowe. Jak ciepłe bułki sprzedawały się obligacje Skarbu Państwa, swoje pięć minut miały fundusze ubezpieczeniowe, a przede wszystkim fundusze inwestycyjne.

Dzisiaj szacuje się, że łącznie, po ostrej kampanii reklamowej ze strony banków, miejsce pobytu zmieniło przynajmniej kilkanaście miliardów złotych.

Polityka 46.2002 (2376) z dnia 16.11.2002; Gospodarka; s. 38