Archiwum Polityki

Wybiła godzina Luli

Jeśli w marcu wyborcy w Argentynie pójdą śladem Brazylii i Chile, to w trzech najważniejszych krajach Ameryki Łacińskiej rządzić będzie umiarkowana lewica. Oto skutki dyktatury generałów, a później neoliberałów.

Sukces nowego prezydenta Brazylii Luiza Inacio Luli da Silvy ma charakter symboliczny. W największym kraju Ameryki Łacińskiej, rządzonej w dużym stopniu wedle wskazówek i za kredyty Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, w kraju o największych w Ameryce różnicach dochodów zwycięża przedstawiciel „odrzuconych”, jedno z ośmiu dzieci urodzonych w nędzy, chłopiec, który nie ukończył nawet szkoły podstawowej, pucybut i sprzedawca uliczny, później robotnik, działacz związkowy i polityczny, prześladowany w latach junty wojskowej, twórca Partii Pracujących, socjalista, deputowany, który dopiero za czwartym razem, ale za to bardzo przekonująco wygrał wybory prezydenckie.

Polityka 45.2002 (2375) z dnia 09.11.2002; Świat; s. 55