Archiwum Polityki

Koniec z Hollywood

:-)

Może być koniec z Hollywood, ale nie koniec z Woodym Allenem. Wprawdzie od kilku już sezonów słychać, że Allen się kończy, ale dla dobra kina niech się kończy jak najdłużej. Wolę jego filmy, nawet te słabsze, niż najwybitniejsze dzieła wielu innych uznanych reżyserów. Zapewne Allen zrobił już lepsze filmy niż „Koniec z Hollywood”, ale i tym razem wyszło bardzo przyzwoite kino. Jest to ironiczna opowieść o reżyserze na skraju załamania nerwowego, którego gra oczywiście sam Woody Allen i nikt inny nie byłby lepszy w tej roli.

Polityka 45.2002 (2375) z dnia 09.11.2002; Kultura; s. 64