Archiwum Polityki

Z marszałkiem po kraju

Aktor Janusz Zakrzeński zapytany, czy nie czuje się „zrobiony” w Józefa Piłsudskiego, odpowiada: – Nawet jeśli tak, to zrobiłem się w niego sam. Niechcący. I bez wyrachowania.

Józef Piłsudski bynajmniej nie wjechał do wyobraźni małego Janusza Zakrzeńskiego na Kasztance i pośród wiwatujących tłumów, lecz po cichu zakradł się do niej w niejasnych okolicznościach we wrześniu 1939 r. jako postać tajemnicza i niepokojąca. Gdy do Polski weszli Niemcy, jego ciotki przeszukiwały dom, chcąc znaleźć i ukryć patent oficerski dziadka oraz inne dyplomy podpisane osobiście przez marszałka. W powietrzu wisiało coś niedobrego i to coś w niejasny, choć dość oczywisty, sposób wiązało się ze słowem „Piłsudski”.

Polityka 45.2002 (2375) z dnia 09.11.2002; Społeczeństwo; s. 96