Archiwum Polityki

Został śledź

Rybacy dalekomorscy wracają do kraju. Łowiska, na których opłaca się łowić, są dla nich niedostępne. Na to, by ze względów społecznych pływali dalej ze stratą, nie ma pieniędzy. To kres oceanicznej flotylli rybackiej pod biało-czerwoną banderą.

W połowie lat siedemdziesiątych, w dobie największego rozkwitu, a jednocześnie gospodarczej megalomanii, nasza dalekomorska flota rybacka liczyła 139 statków. Rocznie łowiły one 600 tys. ton ryb. Obecnie pozostało 12 trawlerów. I to też jest jak się okazuje za dużo. Tylko trzy, pod flagą maltańską, mają przed sobą jasną perspektywę. Reszta jest bezrobotna lub czeka na sprzedaż.

Z trzech przedsiębiorstw połowów dalekomorskich najpierw – w 2001 r.

Polityka 44.2002 (2374) z dnia 02.11.2002; Gospodarka; s. 38