Archiwum Polityki

Jeden procent kultury

Na linii minister kultury – środowiska twórcze iskrzy coraz mocniej. Ministrowi zarzucają, że dopuścił do uszczuplenia budżetu kultury na ten rok, nie chroniąc go przed cięciami. Mówiąc wprost: znaczna część tych środowisk chciałaby, aby Andrzej Celiński jak najszybciej przestał być ministrem. A on sam też ma świadomość, że ogłaszając program reform wyrusza na wojnę, którą będzie musiał toczyć na kilku frontach.

O co idzie ta wojna? „Wkładanie pieniędzy w obecne zmurszałe struktury instytucji kulturalnych jest szczytem nieodpowiedzialności” – mówił Andrzej Celiński w Salonie „Polityki” Pod Jaszczurami. „Kultura jest obszarem, który w czasie całej polskiej transformacji nie uległ żadnym zmianom, co więcej, ta sfera nie zauważyła nawet zmian gospodarczych i politycznych, jakie się dokonały. Izabella Cywińska, minister kultury w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, próbowała zmienić ustrój i finansowanie kultury, ale poniosła totalną klęskę. Nie z braku politycznego poparcia, ale na skutek oporu środowisk twórczych, a więc tych, które powinny czuć się szczególnie odpowiedzialne za funkcjonowanie kultury narodowej”.

Wyzwolenie do zmian

Ambicją ministra Celińskiego jest więc przeprowadzenie wreszcie reformy, czyli zmiana organizacji i sposobu finansowania kultury. Dość paradoksalnie szansę upatruje on w tym, że kryzys finansów publicznych stawia wszystkich pod ścianą i zmusza do szukania oszczędności. Minister mówi wręcz o „wyzwoleniu do zmian”. Odnoszą się one do dwóch obszarów: legislacji (przygotowano pakiet 9 ustaw) oraz organizacji i finansowania. Podstawą tego systemu mają być instytucje kultury, wpisane do rejestru ministra kultury (można przyjąć również rozwiązanie, że będą to rejestry wojewódzkie, wszystko zależy od tego, gdzie zlokalizowana będzie baza danych). Organizatorem takiej instytucji może być rząd, samorząd, korporacja, osoba fizyczna, organizacja społeczna – tu nie ma ograniczeń. Między organizatorem a instytucją musi być jednak ustalona jasna relacja, wiążąca obie strony. Może nią być na przykład kontrakt menedżerski. Oznacza to, że organizator powołując do życia instytucję zobowiązuje się do zapewnienia jej minimum egzystencji.

Polityka 14.2002 (2344) z dnia 06.04.2002; Kraj; s. 20
Reklama