Archiwum Polityki

Polityka i obyczaje

• Siódemka uzdolnionych plastycznie dzieci z Suwałk przyjechała do Sejmu, by z natury namalować portret marszałka Marka Borowskiego. „Nie wiem, czy na portretach zostanie zachowana powaga urzędu” – martwił się marszałek, kładąc na biurku, przy którym siedział, marszałkowską laskę. Niestety, na żadnym z obrazów atrybut nie został uwzględniony. Młodzi artyści nie dali się też przekupić pozującemu, który obiecywał cukierki temu, kto domaluje mu więcej włosów. Dzieci malowały wiernie to, co widziały, a więc nawet taki drobiazg , że prawe ucho marszałka bardziej odstaje niż lewe.

Polityka 14.2002 (2344) z dnia 06.04.2002; Polityka i obyczaje; s. 106