Archiwum Polityki

Mała nomenklatura

W niedzielę 27 października po raz czwarty w III RP będziemy wybierać radnych gmin, po raz drugi także radnych powiatów i województw, a po raz pierwszy w bezpośrednich wyborach – wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Walka toczy się jednak nie tylko o miejsca w samorządach, ale o dziesiątki tysięcy stanowisk i posad zależnych od lokalnych rad, a także o wpływy, które bardzo przydają się w biznesie.

Do walki o 46 tys. mandatów radnych staje blisko 290 tys. osób, co oznacza, że na jedno miejsce przypada sześciu chętnych. Kandydatów do 2,5 tys. stanowisk wójtów, burmistrzów i prezydentów jest prawie 10 tys., a więc o jeden urząd walczą, statystycznie biorąc, cztery osoby. Zainteresowanie wyborami kandydatów jest zdecydowanie większe niż cztery lata temu, kiedy to do walki o znaczniejszą liczbę mandatów zgłosiło się 240 tys. osób.

Dzisiaj do batalii stanęli posłowie (na przykład Lech Kaczyński, Marcin Libicki czy Jan Rokita), senatorowie (Marek Balicki), dawni ministrowie (Aldona Kamela-Sowińska, Andrzej Olechowski) i wiceministrowie (Leszek Piotrowski), dziennikarze (Marek Formela), związkowcy (Marian Jurczyk), piłkarze (Andrzej Biedrzycki ze Stomilu Olsztyn), dyrektorzy oper (Sławomir Pietras) i operetek (Marek Rostecki), zapaśnicy (Rafał Kubacki) i zawodnicy sumo (bracia Paczków), a także Bolesław Tejkowski, który zapragnął jako prezydent bronić przed Niemcami Stargardu Szczecińskiego.

Polityka 43.2002 (2373) z dnia 26.10.2002; Raport; s. 3