Archiwum Polityki

Jamajka strachu

Wybory parlamentarne na Jamajce wygrała Narodowa Partia Ludowa (PLP) premiera Percivala Jamesa Pattersona. Jednak w tej byłej brytyjskiej kolonii, której głową – od uzyskania niepodległości w 1962 r. – wciąż nominalnie pozostaje królowa Elżbieta II, prawdziwą władzę sprawują paramilitarne bojówki i gangi handlarzy narkotyków. Premierowi udało się powstrzymać galopującą inflację, zdyscyplinować politykę monetarną, a także zredukować dług publiczny poprzez prywatyzację przedsiębiorstw państwowych. Niestety wszystkie te sukcesy przekreśla niespotykany wzrost przestępczości. Morderstwa (jeden z najwyższych wskaźników na świecie), rozboje i kradzieże są na porządku dziennym, kwitnie handel narkotykami. Na ulicach pojawiło się wojsko. Mimo to wybory przyćmiły krwawe starcia pomiędzy zwolennikami Pattersona i przywódcy opozycji Edwarda Seaga, które pochłonęły prawie 60 ofiar śmiertelnych. Niektóre dzielnice Kingston zamieniły się w warowne obozy dla ochrony przed bojówkarzami. Co ciekawe, szalejące bezprawie nie wpływa na swoiste poszanowanie demokracji na Jamajce, wyniki wyborów są zawsze uznawane. Istniejąca sytuacja nie przyciąga jednak ani zagranicznych inwestycji, ani turystów, którzy – zamknięci w luksusowych ośrodkach – zapewniają niemal połowę wpływów do budżetu. (MG)

Polityka 43.2002 (2373) z dnia 26.10.2002; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 15
Reklama