Archiwum Polityki

Okna Domu Zborowego

Nie żebym był przeciwko elektryczności, ale mam jednak silne poczucie, że najciekawsza epoka w moim życiu skończyła się po postawieniu w centrum Wisły neonów ulicznych. Jeden z nich stanął dokładnie pod oknem ostatniej izby, wtedy wyglądało to na nie lada atrakcję, wtedy było nie lada atrakcją czytanie książek w całonocnym trupim blasku – dziś rozumiem, że był to w zasadzie koniec wszystkich rzeczy. Tych, co myślą, że inscenizuję fałszywe perypetie, bo przecież okna można po prostu zasłonić, informuję, iż są w ciężkim i frajerskim błędzie.

Polityka 43.2002 (2373) z dnia 26.10.2002; Pilch; s. 103