Archiwum Polityki

Serafin zdobywa przyczółek w Brukseli

Najlepszym dowodem na to, że Polacy zaczynają poważnie traktować przystąpienie do Unii Europejskiej, jest nalot, jaki przeżyła 3 października siedziba zrzeszenia unijnych organizacji rolniczych COPA-COGECA w Brukseli. Na otwarcie biura Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych przyleciały z Polski dwa samoloty. Razem 190 osób pod wodzą prezesa Władysława Serafina, który stwierdził, że kosztowało to jego organizację dwutygodniowy dochód. „Nim wyjdziemy na ulicę, chcemy pokazać, że umiemy rozmawiać” – powiedział prezes, otwierając biuro. Stała obecność kółek w stolicy Europy ma kosztować 15–20 tys. zł miesięcznie, ze składek członkowskich. Nowe biuro ma reprezentować Kółka, ale już nie inne rolnicze związki: „Nauczyłem się tego w krajach Unii, że silniejszy ma rację, a nierobów się nie zauważa” – przygadał prezes mniej dynamicznym konkurentom. Nie krył, że nowa inicjatywa ma mu posłużyć do nacisków także w Polsce. A w kraju ma Serafin konkurencję w postaci Polskiej Rady Rolnej (skupiającej 8 organizacji, w tym związki producentów, ale i Samoobronę oraz Solidarność RI), która szuka własnej drogi do struktur unijnych. – Pan Serafin nie chce do nas przystąpić, gdyż pragnie być absolutnym liderem, a u nas co pół roku zmieniamy przewodniczącego – twierdzi Mariusz Olejnik, jeden z założycieli PRR. Serafin, lepiej ulokowany w układach władzy, w wyścigu do Brukseli wyprzedził rywali, którzy się jednak nie poddają. – Powołaliśmy grupy robocze tożsame z odpowiednimi komisjami w strukturach europejskich – mówi Olejnik. W planach jest powołanie biura w Brukseli. Polscy rolnicy, którzy dotąd unikali Unii jak ognia, teraz ścigają się w zdobywaniu w niej wpływów.

Polityka 41.2002 (2371) z dnia 12.10.2002; Ludzie i wydarzenia; s. 12
Reklama