Archiwum Polityki

Ho ho, ale macho

W czwartkowy wieczór bar Iguana na Mokotowie spowiła atmosfera napiętego oczekiwania, w której to atmosferze, podkreślonej dźwiękami meksykańskich gitar i dyskretnym falowaniem sombrer, miała paść ostateczna odpowiedź na istotne pytanie: kim jest macho? Na rozwiązanie zagadki przybyła spora grupa słuchaczek wyraźnie liczących na to, że nie tylko dowiedzą się, czy legendarny potwór naprawdę istnieje, ale może i na własne oczy zobaczą kilka dobrze wyposażonych egzemplarzy.

Niestety już pobieżny rzut oka na salę pozwalał zorientować się, że nawet jeśli przedstawiciele tego gatunku żerują akurat w mieście, to spotkanie wyznaczyli sobie w innym barze.

Polityka 41.2002 (2371) z dnia 12.10.2002; Ludzie i wydarzenia; s. 13