Archiwum Polityki

Na tępym ostrzu

Trudno zrozumieć, dlaczego pierwszą prezydencką inicjatywą skierowaną do nowego Sejmu stała się nowelizacja ustawy lustracyjnej. Chyba że weźmie się pod uwagę argumenty opozycji, która uważa, że w ten sposób prezydent, zapewne pod presją SLD, chce złagodzić i tak już tępe ostrze obecnie obowiązującej ustawy i praktycznie wyłączyć spod jej działania pracowników dawnego wywiadu, kontrwywiadu oraz służb ochraniających granice. Rzeczywiście bez tych kategorii lustrowanych ustawa uderza głównie w opozycję prześladowaną, inwigilowaną i werbowaną przez Służbę Bezpieczeństwa.

Zdziwienie budzi jednak przede wszystkim tempo, w jakim projekt wniesiono, nie zaś jego zawartość. W znacznej części jest on bowiem zgodny z wcześniejszymi postulatami, wynikającymi tak z niedobrych lustracyjnych doświadczeń jak i z postulatów zgłaszanych przez SLD w czasie wielu lat pracy nad ustawą. Propozycje zawarte w projekcie można więc podzielić na dwie części. Do pierwszej, nie budzącej większych kontrowersji (poza fanatycznymi zwolennikami lustracji), należą postulaty zmian, które eliminują błędy i dowolność w postępowaniu lustracyjnym.

Polityka 46.2001 (2324) z dnia 17.11.2001; Wydarzenia; s. 18