Archiwum Polityki

Jak Olaf mnie ocalił

Obejrzeliśmy wczoraj z Olafem (synek średni) mecz piłkarski. Onegdaj trwały owe mecze czterdzieści pięć minut razy dwa plus przerwa. Dzisiaj sędziowie wydłużają rozgrywkę dowolnie, trzeba więc liczyć średnio czterdzieści osiem minut, plus piętnaście (przerwa), plus czterdzieści dziewięć, plus pięć co najmniej minut pomeczowego komentarza. Czterdzieści osiem plus piętnaście, plus czterdzieści dziewięć, plus pięć równa się minutom stu siedemnastu, prawie dwóm godzinom. Przez ten czas można by było przeczytać sto stron uczonej książki włącznie z konsultacją przypisów, spłodzić dziecię, a może nawet bliźnięta, zasadzić drzewo, zrobić podmurówkę pod nowy dom, skomponować symfonię, namalować ćwierć „Damy z łasiczką”.

Polityka 9.2006 (2544) z dnia 04.03.2006; Stomma; s. 95