Archiwum Polityki

Pozer na Sejm

Żyło mu się nieźle, chociaż powiedzieć, że jak Bóg przykazał, byłoby przesadą. Kręcił interesy, tu stracił, tam zarobił, jak to w biznesie. Więcej zarabiał, niż tracił, świat zdawał się kolorowy i przyjazny. Teraz przyjaciele znikli, od wrogów aż się zaroiło. Marek K. nie traci jednak ducha. Kiedy w kajdankach przywieźli go do Polski, uśmiechał się, chociaż trochę nieśmiało.

Na punkt graniczny w Chyżnem Marka K. przytransportowali słowaccy policjanci w cywilu i cywilnym Seatem. Po polskiej stronie czekał na byłego posła cały konwój: radiowóz na sygnale, Fiat Brava z antyterrorystami, furgonetka Ducato z tzw. czarnymi (policjanci ze specgrupy z czarnymi kominiarkami na głowach) i Ford Focus z Komendy Głównej. Kiedy posła wsadzano do Fiata Ducato, któryś z dziennikarzy (zgromadziło ich się kilkudziesięciu) rzucił pytanie: – Czy zgadza się pan z zarzutami prokuratury?

Polityka 21.2002 (2351) z dnia 25.05.2002; Kraj; s. 28