Archiwum Polityki

Pstrąg zjada pstrąga

Macedonia nigdy nie była zamożna. Ale była spokojna: pożegnanie z Belgradem przebiegło pokojowo, stosunki z albańską mniejszością układały się poprawnie, a Unia Europejska podpisała ze Skopje układ stowarzyszeniowy. Dziś Macedończycy obawiają się, czy ich państwo przetrwa.

Włada wyjechała z Tetova w marcu 2001 r., kiedy albańska Narodowa Armia Wyzwoleńcza (UCK) przypuściła szturm na miasto. – Strzelano z pobliskich gór, z okien albańskich domów, nawet z mieszkań w blokach – opowiada kobieta. Wraz z tłumem uchodźców z Tetova i 40 okolicznych wiosek Włada dotarła do Skopje, do obozu dla uchodźców zorganizowanego naprędce w jednym z parków. Tetovo uważane jest za nieformalną stolicę mniejszości albańskiej w Macedonii. Okazało się dla Macedończyków miastem nieprzyjaznym, gdzie wrogość jak mur rozdzieliła obie społeczności.

I tak nam oddacie

Do Tetova, do własnego domu, odważyła się pojechać tylko raz. Partyzanci z UCK wyważyli drzwi i splądrowali wnętrze. Nic nie zginęło, bo w porę interweniowała albańska rodzina z sąsiedztwa, z którą w lepszych czasach żyli po przyjacielsku. Ale żeby przenocować we własnym łóżku, zabrakło jej odwagi. – Zabiliby – mówi. Zwłaszcza że syn współpracował z macedońską policją stawiającą odpór napastnikom. – Przyjdą w nocy i zastrzelą. Albo wnuczkę porwą i nikt jej nie znajdzie, jak nie odnaleziono tych 12 porwanych przez UCK osób. Albańczycy mówią, że ta ziemia jest ich, więc Macedończycy sprzedają domy i mieszkania i wynoszą się – odpowiada. Opornym śmieją się w nos: – W końcu i tak nam oddasz. W Skopje jest bezpieczniej, przynajmniej na razie. Miasto jest wprawdzie podzielone jak Jerozolima, ale jeszcze nie oszalałe, wściekłe, jeszcze coś tu ocalało z dawnego bałkańskiego klimatu. Maria mieszka w Skopje od 20 lat. Jest Polką, która wyszła za mąż za Macedończyka, inżyniera informatyka.

Polityka 38.2002 (2368) z dnia 21.09.2002; Świat; s. 54
Reklama