Archiwum Polityki

Żakowski: Rower to zegarek?

Ciekawe, że sygnatariusze nie widzą śmieszności szpagatu, który wykonują, by skleić „szpicla”, którego nie było, z „Psami” Pasikowskiego i żeby wpisać mnie w tradycję peerelowskiej propagandy. Mogli uczciwie przyznać, że ktoś ich wpuścił w maliny, a wybrali poetykę groteski. Nie rower, lecz zegarek. Nie ukradł, lecz widział. I nie na Newskim Prospekcie, lecz na krakowskim Rynku... Ale wyrok jest zdaniem sygnatariuszy słuszny, bo w IV RP z Bronisławem Wildsteinem polemizować nie wolno, a zwłaszcza nie wolno sobie z niego i z lustracyjnych obsesji żartować.

Polityka 10.2006 (2545) z dnia 11.03.2006; Listy; s. 93